Czekają na nie mieszkańcy Kamerunu, którzy nie mają dostępu do specjalisty. Potrzeby na miejscu są ogromne, dlatego cały czas można przynosić lub przysyłać aparaty słuchowe. To może być używany sprzęt, także starszej generacji. Warunek jest jeden - muszą to być aparaty zewnętrzne.
- Potrzebujących na miejscu w Kamerunie jest mnóstwo. To są osoby młode, dzieci, nastolatkowie, którzy mają olbrzymie problemy ze słuchem. Nie słyszą w ogóle albo nie dosłyszą. Nasza wolontariuszka Agnieszka, która jest protetykiem słuchu, była tam kilka miesięcy temu i po powrocie mówiła, że sytuacja naprawdę jest ciężka, że faktycznie brakuje specjalistów, brakuje opieki, rehabilitacji i właśnie aparatów - mówi Jacek Jarosz z fundacji.
Wolontariuszka fundacji na bieżąco sprawdza podarowane aparaty i przeprowadza drobne naprawy. Ona też na miejscu w Kamerunie będzie je nakładać i dopasowywać potrzebującym.