"Żyjemy w środku Europy, a to co się tutaj dzieje jest nie do przyjęcia" - mówi jedna z kobiet Maria Czuchwicka. Zdaniem mieszkanek Zbąszynia - szefostwo komunalki utrudnia im wejście na teren składowiska i pomoc psom. Zdarzało się, że kobiety przywoziły im wodę z domu. Dwa razy zatrzymała je tam policja i ochroniarze.
Co na to zbąszyńska komunalka? Jej kierownik Jędrzej Tratwal twierdzi, że wszystko jest w porządku. Rok temu psy pod Zbąszyniem odwiedził weterynarz powiatowy z Nowego Tomyśla, który stwierdził, że żadna krzywda zwierzakom się nie dzieje. Jednakże sytuacja, o której mówią nasze słuchaczki trwa od początku tego roku.
Poza tym - jak dodają kobiety - dopiero niedawno zaczęto ewidencjonować i opisywać psy. Władze Zbąszynia zapewniają, że robią co mogą, żeby zwierzęta nie cierpiały. Na terenie składowiska ma powstać schronisko - na razie jednak nie wiadomo kiedy.