"Odwołania złożyły pozostałe firmy - a więc hiszpański CAF oraz szwajcarski Stadler" - powiedział Radiu Merkury wicemarszałek wielkopolski Wojciech Jankowiak.
Szwajcarzy mają obiekcje na sposobu rozliczenia podatku VAT, który ich, jako państwa poza Unii Europejskiej, nie dotyczy. Natomiast obie firmy twierdzą, że zwycięskie przedsiębiorstwo nie jest w stanie zmieścić w wagonie tylu pasażerów ilu zadeklarowano w ofercie.
Zdaniem wicemarszałka cała procedura zakupu pociągów może się wydłużyć. W tej chwili Krajowa Izba Odwoławcza ma 15 dni na ustosunkowanie się do odwołań. - Gdyby tylko na tym się skończyło, to podpisanie umowy jeszcze w tym roku, jest realne. Jeśli po rozstrzygnięciu KIO strony pójdą do sądu, to terminy realizacji projektu będą bliżej nieokreślone.
Przypomnijmy - cały przetarg na zakup elektrycznych zestawów trakcyjnych wart jest blisko pół miliarda złotych. Komisja przetargowa najwyżej oceniła pociąg ELF zaproponowany przez bydgoską PESĘ.
Pociągi mają być gotowe w ciągu trzech lat. Pierwszy egzemplarz pojawi się na torach 1,5 roku po podpisaniu umowy.