Krótka uroczystość odbyła się rano przy tablicy upamiętniającej zaginionego i zamordowanego reportera śledczego Gazety Poznańskiej.
"Sprawa Jarosława Ziętary jest też ważną lekcją dla współczesnych adeptów dziennikarstwa" - powiedział podczas uroczystości profesor Szymon Ossowski z UAM.
Wówczas media rodzące się, wolne media, niezależne po zlikwidowaniu cenzury, doprowadziły do tego, że dziennikarze zaczęli pracować i wykonywać swój zawód. Natomiast słabe państwo, słaba policja, słabe struktury, doprowadziły do tego, że do dziś nie jesteśmy w stanie odnaleźć chociażby ciała
- mówi profesor Ossowski.
Jarosław Ziętara zajmował się szarą strefą gospodarczą pierwszych lat polskiej transformacji. Do dziś nikt nie odpowiedział za tę zbrodnię.
Śledztwo w sprawie Jarosława Ziętary w Poznaniu zostało umorzone. Ruszyło dopiero po przeniesieniu do Krakowa. O podżeganie do zabójstwa oskarżono byłego senatora Aleksandra G., a o pomoc w porwaniu dwóch byłych milicjantów i ochroniarzy Elektromisu. Procesy w poznańskich sądach ciągnęły się przez lata. Wszyscy oskarżeni zostali uniewinnieni, a Sąd Najwyższy oddalił wniosek o kasację.
Uroczystość zorganizował Komitet Społeczny im. Jarosława Ziętary.