Na razie za to, że mając wiedzę o skażeniu miejskiego wodociągu, obaj podejrzani zwlekali z poinformowaniem odpowiednich służb. Prokurator rejonowy we Wrześni Krzysztof Helik powiedział nam: "Podejrzani, posiadając takie informacje, nie przekazali ich dalej w odpowiednim czasie władzom samorządowym i sanepidowi, a w konsekwencji mieszkańcom, co spowodowało narażenie zdrowia wielu osób. Prokurator przyjął, że podejrzani dopuścili się tego przestępstwa umyślnie".
Zdaniem prokuratury podejrzani kilka dni zwlekali z upublicznieniem informacji o skażeniu wody. Przez tych kilka dni nie odcięli także mieszkańców od skażonej wody.
Podejrzanym grozi do ośmiu lat więzienia. Mieszkańcy Wrześni mówili nam, że woda źle wyglądała i śmierdziała już kilka dni przed ogłoszeniem komunikatu o jej skażeniu. Z pomocą biegłego prokuratura ustala ponadto, dlaczego doszło do przedostania się ścieków z oczyszczalni do wodociągu. Trwa także ustalanie, czy skażona woda zaszkodziła zdrowiu mieszkańców. Wobec podejrzanych prokurator zastosował dozór policyjny oraz poręczenie majątkowe: 20 tysięcy złotych za prezesa wodociągów i 3 tysięcy zł – za kierownika oczyszczalni.
Z powodu skażenia bakteriologicznego kilka tysięcy mieszkańców trzech ulic we Wrześni nie mogło pod koniec lutego przez cztery dni używać wody z kranu do celów spożywczych i higienicznych. Portal Wiadomości Wrzesińskich jako informację nieoficjalną podaje, że prezes wodociągów złożył dymisję. „Nic mi o tym nie wiadomo” – napisał nam burmistrz Wrześni Tomasz Kałużny.