Przetargi paraliżują pracę naukową
Sąd zdecydował także o aresztowaniu Henryka Stokłosy, który po rocznym areszcie odpowiadał teraz z wolnej stopy. Po ogłoszeniu wyroku został wyprowadzony z sali rozpraw. Trafił do celi na pół roku. Powodem jest wysoka kara - tłumaczył sąd.
Sąd uznał za wiarygodne zeznania głównego świadka oskarżenia - byłego doradcy podatkowego Stokłosy, który dokładnie opisał komu i gdzie były wręczane łapówki. Sąd uniewinnił byłego senatora od zarzutów zakopania tysięcy ton padliny na polach pod Śmiłowem, ale skazał za utrudnianie kontroli inspektorom ochrony środowiska. Sąd podkreślał, że wszystkie zarzuty zostały dokładnie zbadane. Odbyło się prawie 80 rozpraw, sąd przesłuchał ponad 250 świadków.
Pełnomocnik Skarbu Państwa domagała się od oskarżonego zwrotu 14,5 mln złotych. Tyle Skarb Państwa stracił na działalności Henryka Stokłosy. Sąd uznał jednak, że nie zostały spełnione formalne warunki do zwrotu pieniędzy. Razem ze Stokłosą została skazana jego księgowa i były poznański sędzia administracyjny, który wziął od Stokłosy łapówkę. Księgowa dostała dwa lata więzienia w zawieszeniu. Sędzia półtora roku bez zawieszenia.
Ogłoszeniu wyroku towarzyszyły szczególne środki ostrożności. Każdy wchodzący do budynku i później na salę rozpraw był kontrolowany wykrywaczem metalu. Sędziowie zostali oddzieleni od publiczności biało-czerwoną taśmą. W sali porządku pilnowało kilkunastu policjantów, a ogłaszanie wyroku trwało ponad trzy godziny.
Wyrok nie jest prawomocny. Prokurator nie chciał go komentować. Obrońcy czekają na pisemne uzasadnienie. Sam Henryk Stokłosa przyjął wyrok spokojnie, bez emocji, jak powiedział tuż przed wejściem na salę rozpraw - jak jego sprawa się toczyła, każdy wie, więc jest przygotowany na wszystko.
W Śmiłowie po ogłoszeniu wyroku niewielu chciało go komentować. W tej wsi pod Piłą znajduje się siedziba grupy "Farmutil", zakłady mięsne i dwie utylizatornie odpadów mięsnych należące do byłego senatora. Dla większości śmiłowian to firmy - żywicielki.