Domniemana „Służba Sąsiedzka” miałaby zajmować się – jak napisano w postach – „systematycznym dokumentowaniem przypadków łamania przepisów”. Dalej wyszczególniono, jakimi wykroczeniami miałaby się zajmować: niesprzątanie po psach, nieprzepisowe parkowanie, spożywanie alkoholu w miejscach publicznych. Dziwnym trafem znalazły się tam same tematy, które od zawsze są kością niezgody wśród internautów i generują wiele skrajnych komentarzy. Nie inaczej było tym razem, zwolennicy akcji uznali ją za fantastyczne działanie, które wesprze policję i straż miejską. Dla przeciwników to „nowe ORMO”.
Mimo, że według autorów „w ciągu pierwszych 24h do inicjatywy dołączyły dwie osoby (…)” to nowych członków raczej nie pozyskają – bo nie ma się gdzie zgłosić. Informacja nie zawiera zupełnie żadnych danych identyfikacyjnych. Nie ma nazwiska inicjatora, lub osób, do których można zgłaszać chęć uczestnictwa. Nie ma ani numeru telefonu, ani adresu e-mail, czy chociażby strony internetowej.
Jedynym „namacalnym” źródłem aktywności tajemniczej służby, są grafiki wygenerowane przez AI. Każda z nich – podobnie jak treść, została zrobiona po linii najmniejszego oporu. Wszędzie, gdzie pojawiły się posty, były opatrzone niemal identycznymi zdjęciami. Mężczyzna stojący plecami do kamery, wyposażony w kurtkę z podpisem „Służba Sąsiedzka”, fotografuje telefonem samochód (rzekomo źle zaparkowany).
Ostatecznie, „Służba Sąsiedzka” okazała się niczym więcej jak zorganizowaną, ogólnopolską akcją dezinformacyjną. Nieznani są sprawcy, ani ich zamiary. Jeżeli chcieli oni wywołać burzę w mediach społecznościowych, to udało im się to z dużym powodzeniem. Choć treść postów praktycznie nie zawierała żadnych, precyzyjnych informacji, a zdjęcia były wytworem AI, to emocje w większości wzięły górę i użytkownicy zaczęli obrzucać się błotem w komentarzach tworząc dwa obozy – albo z nami, albo przeciw nam. Takie akcje tworzą podziały, polaryzują i sprawiają, że tworzymy sobie nowych wrogów na własnym podwórku. W końcu, nie napisano jednego posta, wybrano wiele miast w Polsce, mniejszych, lub większych, co sprawia, że dzięki algorytmowi nie pokłócili się mieszkaniec Lubonia z mieszkańcem Ciechanowa – tylko ludzie, którzy być może mieszkają od siebie o zaledwie kilka ulic.
A gdyby kiedyś naprawdę powstała „Służba sąsiedzka”? To raczej nie miałaby żadnych praw. Zgłaszać przestępstwa i wykroczenia można na własną rękę, a taka oddolna inicjatywa przypominająca do złudzenia służby porządkowe, mogłaby zostać pociągnięta do odpowiedzialności za podszywanie się pod funkcjonariuszy z art. 227 KK.
Źródła:
https://wlkp24.info/sluzba-sasiedzka-podejrzana-aktywnosc-w-mediach-spolecznosciowych/
https://czasciechanowa.pl/aktualnosci/sluzba-sasiedzka-w-ciechanowie/
https://konkret24.tvn24.pl/polska/sluzba-sasiedzka-kto-chetny-dolaczyc-uwaga-na-te-ogloszenia-st8842994
https://www.gazeta-lubon.pl/2026/falszywa-sluzba-sasiedzka-w-luboniu-internetowa-prowokacja-dzieli-mieszkancow/