Ponad 120 operacji zaćmy i pół tysiąca konsultacji. Wielkopolscy okuliści wrócili z Madagaskaru
Dane użyte w reklamie pochodzą ze strony Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa. Zawiera ona informację, że „w ubiegłym roku zaledwie 43 proc. Polaków przeczytało przynajmniej jedną książkę. To wnioski z przeprowadzonego przez Bibliotekę Narodową w 2023 roku badania poziomu czytelnictwa. Szybkie rachunki dają zatem symboliczne 0,6 książki na jednego obywatela Polski”. Brzmi wiarygodnie, prawda? A i sam ministerialny program wydaje się poważnym źródłem.
Tymczasem, jeżeli wgłębimy się we wspomniane dane z badania Biblioteki Narodowej, to takich statystyki tam nie znajdziemy. Jedyne „twarde” liczby odnoszą się do tego, że co najmniej 1 książkę w ciągu roku przeczytało 43 proc. Polaków, a więcej niż 7 książek 8 proc. Polaków.
Skąd zatem wzięło się wspomniane 0,6 książki rocznie? Z próby wyliczenia sztucznej średniej arytmetycznej. Ale to się nijak ma ani do matematyki, ani do logiki. Brakuje przede wszystkim informacji, ile łącznie książek przeczytali Polacy w ciągu roku. A głównie właśnie na tej podstawie można próbować przeliczać to na „statystycznego Polaka”.
Jak mogło dojść do tak dużego przekłamania? Otóż „szybkie rachunki” NPRR miały służyć jedynie „przyciągnięciu uwagi” i „zainteresowaniu tematem". Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które odpowiada za Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa, w odpowiedzi udzielonej co bardziej dociekliwym internautom i dziennikarzom, wyjaśniało, że „spot jest utrzymany w konwencji absurdu i nonsensu, jego zadaniem jest skłonić do zapoznania się z danymi, które prezentujemy na stronie www. Absurdalne jest czytanie 0,6 książki czy 60 proc. słów czy liter, podobnie jak przerwanie czynności na etapie 0,6 (np. zrealizowanie tylko 0,6 z zaplanowanej podróży do Włoch)”.
Miało być absurdalnie, karykaturalnie i śmiesznie. Okazało się jednak, że reklama zaczęła żyć własnym życiem, stając się źródłem poważnych cytowań, powtórzeń i argumentów używanych w debacie publicznej. Informacja poszła w świat i jest teraz niezwykle trudna do wyprostowania. Dość powiedzieć, że film z udziałem Bartłomieja Topy, doczekał się już grubo powyżej 2,7 miliona wyświetleń.
Podkreślmy to jeszcze raz, mocno i wyraźnie: niezależnie od tego statystycznego przekłamania, Polacy mogą, a wręcz powinni czytać więcej książek. Choć dane np. Eurostatu pokazują, że z czytelnictwem nad Wisłą nie jest wcale tak źle (54,5 proc. przy unijnej średniej 52,8 proc. przynajmniej jednej książki przeczytanej rocznie w 2022 roku). To lepszy wynik niż badania Biblioteki Narodowej, na dodatek z tendencją wzrostową. Zawsze może być jedna lepiej.