NA ANTENIE: Serwis informacyjny
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Dzikie tańce Idola

Publikacja: 26.09.2025 g.16:05  Aktualizacja: 26.09.2025 g.16:10 Ryszard Gloger
Poznań
Recenzja Ryszarda Glogera.
bily idol - Okładka płyty
Fot. (Okładka płyty)

Spis treści:

    Punk rock zdemolował na „chwilę” brytyjski rynek muzyczny na przełomie lat 70. i 80. Starszaki to dobrze pamiętają. Dla tamtego pokolenia wychowanego na piosenkach The Beatles, The Beach Boys czy progresywnym rocku na płytach Pink Floyd, Yes i Genesis, wtargnięcie na scenę nieokrzesańców i buntowników punk rocka, było na początku trudne do zaakceptowania. Jak pokazał festiwal w Jarocinie, taki wstrząs miał wtedy też ożywczą siłę dla naszej sceny rockowej. W Wielkiej Brytanii wśród tej hordy atakujących prymitywną i bardzo głośną muzyką był Billy Idol. Angielski punkowiec zwrócił na siebie uwagę w zespole Generation X. Gdyby nie miał pomysłu na siebie i planu, pewnie zatonąłby jak większość kapel, w których muzykę robiło się w obrębie kilku akordów i sloganów o społeczno-politycznym podłożu. Billy Idol miał plan i dlatego przeniósł się do USA i stał się gwiazdą. Nagrywał piosenki, w których mieszał się punk z popem, często z wpisanym wyraźnie elementem tanecznym. Muzyczna telewizja MTV pokochała zadziorny rockowy styl Anglika. Muzyk zachował ten image przez następne dekady i ilekroć powracała fala sentymentu do punk rocka, wyskakiwał - jak królik z kapelusza - także nasz Billy Idol.

    Płyta „Kings & Queens Of The Underground” nagrana w 2014 roku, u fanów Billy’ego Idola stała na półce w samotności, jakby miała definitywnie zamknąć karierę idola punkowej nawałnicy. Piosenkarz za moment skończy 70 lat. Tygrys się obudził i sprawił wielu fanom niespodziankę. Płyta nosi tytuł „Dream On It” i jest zestawem 13 nagrań, autorstwa Idola oraz jego wiernego gitarzysty Steve’a Stevensa. Udział w sesji nagrań artystek takich jak Avril Lavigne, Alison Mosshart i Joan Jett, może budzić podejrzenia, że podstarzały buntownik, chce ocieplić wizerunek i wkraść się w łaski młodego odbiorcy. Tytułowy utwór płyty umieszczony na otwarcie, jest taką przynętą. Przyjemnie brzmiące syntezatory wprowadzają aurę muzyki lat 80. w stylu New romantic. Billy Idol śpiewa jak Mide Ure z zespołu Ultravox. Duet z Avril Lavigne w następnej piosence „77”, utrzymany jest w nerwowym rytmie pop-rocka, także obecnego cztery dekady temu. Podobny sentymentalny klimat muzyki wyłazi z każdego taktu szybkiego kawałka „Too Much Fun”. W momencie gdy ten i ów słuchacz poczuje, że Billy Idol gra na nostalgicznej nucie, muzyka wkracza w inne rejony. A tam już brzmi mocniejszy i bardziej złożony rock. Łącznikiem tych dwóch obszarów, jest utwór „John Wayne”, który ma strukturę klasycznego rocka i przytłacza przestrzenną aurą. W nagraniu „I’m Your Hero” pojawia się akompaniament akustycznych gitar i Billy Idol pozwala sobie na melodyjną piosenkę, kusząc refrenami i śpiewem w niskim rejonie skali głosu. Świetny jest utwór „Still Dancing”, niczym nawiązanie do starego przeboju „Dancing With Myself” a zarazem przywołanie czasów zwariowanego punk–rocka. Finałowa sekwencja nagrań na płycie jest najlepsza, gdy narasta dynamika, gitary są bardziej agresywne, a Billy Idol wokalnie pozwala sobie na większą ekspresję. W utworach „Running From The Ghost” i „Rebel Like You” powraca w czystej postaci buntownik rocka. Nowa płyta Billy’ego Idola jest jak krwisty stek ukryty przez nadmierną dekorację. Jedni skonsumują wszystko, inni dobiorą się do sedna.

    https://radiopoznan.fm/n/B76L3r