Zawodniczka warszawskiej Skry przyjechała na Wigilię niemalże prosto z obozu we Władysławowie. 27-letnia lekkoatletka przyznała, że już kilka dni przed świętami myślała o... smakołykach. "Sportowcy bardzo często muszą pilnować się przy stole, ale mnie żadna dieta nie obowiązuje. Mogę jeść wszystko. Z wigilijnych potraw najbardziej gustuję w tradycyjnym karpiu i barszczu. Moim ulubionym daniem jest jednak zwykły schabowy, którego spałaszowałam w niedzielę. Mama wie, że zawsze musi mi go zrobić, kiedy wracam do Rawicza ze zgrupowań i zawodów. To obowiązkowy punkt mojego pierwszego dnia pobytu w domu".
Te święta mają dla byłej rekordzistki świata szczególne znaczenie. Z Anglii przyjechał bowiem jej brat Karol razem z synem Mateuszem, którego jest matką chrzestną.