Pogoń przed startem sezonu wskazywana była jako jeden z mocnych kandydatów do tytułu. Zaskoczenie? Patrząc na stan gabloty klubu ze Szczecina być może tak. Ale stawianie na Portowców w kontekście ich walki o tytuł miało swoje racjonalne argumenty. Przede wszystkim: nie grali oni w pucharach. A to jak wiemy w polskich warunkach okoliczność sprzyjająca.
Argument drugi: mocna kadra. Bo choć odeszedł znakomity grecki napastnik Eftymios Koulouris, to jednak drużyna została wyraźnie wzmocniona. I nawet nie chodzi tylko o Benjamina Mendy'ego, bo mistrz świata z 2018 roku jest już pewnie po drugiej strony piłkarskiej rzeki. Inne nazwiska, które zasiliły Pogoń w przerwie letniej, także pozwalały wierzyć w poprawę jakości. Marian Huja, Sam Greenwood, Musa Juwara czy Rajmund Molnar - umówmy się, każda drużyna w Ekstraklasie chętnie widziałaby tych zawodników w swoich koszulkach.
Niemniej, już pierwsza kolejka nowego sezonu wylała na rozgrzane głowy wiadro zimnej wody. Po 1:5 z Radomiakiem Radom co prawda przyszły też nieco lepsze wyniki (choćby wygrana z Rakowem Częstochowa), ale do stabilizacji było daleko. W efekcie pracę stracił Robert Kolendowicz, którego zastapił wspominany we wstępie Thomasberg.
Niels Frederiksen mówi, że swojego rodaka zna i szanuje od lat. W Poznaniu tradycyjne podczas reprezentacyjnej przerwy trzeba było łatać dziury po nieobecnych kadrowiczach. Oczywiście część z nich wróciła szybciej, część później. Ale czy zdążą być w pełni sił na mecz z Pogonią?
Przekonamy się w niedzielne popołudnie. Spotkanie Lech Poznań - Pogoń Szczecin w niedzielę 19 października o 14:45. Transmisja oczywiście w Radiu Poznań, zapraszamy w imieniu naszych komentatorów Grzegorza Hałasika i Dawida Cytrowskiego.