Mecz rozpoczął się od przewagi Kolejorza, który stworzył dwie dogodne sytuacje, jednak strzały głową z bliska Mikaela Ishaka oraz uderzenie z dystansu Gholizadeha nie zaskoczyły bramkarza gości. Zaskoczyć dała się za to defensywa Lecha – w 28. minucie niepilnowany rezerwowy Sota Kawasaki wyprowadził zawodników z Mainz na prowadzenie 1:0. Chwilę później piłka ponownie wylądowała w poznańskiej bramce, lecz gol nie został uznany z powodu spalonego.
Kolejorz wyrównał w 41. minucie. Kawasaki sfaulował w polu karnym Luisa Palmę, a rzut karny pewnie wykorzystał Mikael Ishak.
Dobrze rozpoczęliśmy mecz, po zdobyciu bramki zaczęliśmy grać jeszcze lepiej. To był nasz solidny występ, ale koniec końców jesteśmy sfrustrowaniu, ponieważ zdobyliśmy tylko jeden punkt. Mogę powiedzieć, że byliśmy lepszą drużyną. Oczywiście graliśmy w przewadze przez 30 minut, ale generalnie wydaje mi się, że to był dobry występ
- podkreśla obrońca Lecha Joel Pereira.
Od 67. minuty Lech grał z przewagą jednego zawodnika - po dwóch żółtych kartkach z boiska wyrzucony został Nikolas Veratsching. Poznaniacy mieli kilka okazji, m.in. groźnie z bliska strzelał Rodriguez, lecz bramkarz Batz uratował drużynę z Moguncji.
Kolejorz ma na koncie 7 punktów. Za tydzień zagra ostatni mecz fazy grupowej w Ołomuńcu z Sigmą.