Triumfatorzy z Arabii Saudyjskiej tylko na kilka dni wrócili do kraju, bo już w przyszłym tygodniu czeka ich kolejna rywalizacja.
- W Dakarze pojazdów historycznych liczyła się jazda na konkretny czas - podkreśla nawigator Dariusz Baśkiewicz.
Ktoś może powiedzieć, że to taka jazda dżentelmeńska, wolna, nic się tam nie dzieje. Absolutnie tak to nie wygląda. Tam trzeba trafić w normę czasu. Jest to idealny przejazd, który organizator zakłada przy różnych prędkościach i są to prędkości wysokie. W ciężarówkach mieliśmy limit 120 km na godzinę
- mówi Baśkiewicz.
Zespół tworzyli też mechanik Adam Grodzki i kierowca Tomasz Białkowski, który dodaje, że ścigania na wydmach z innymi kierowcami też trochę było.
Były trzy kilometry prostej i potem jedna hopka. Na tej hopce nasz "sparingpartner" odpuścił, a my poszliśmy grubo ponad 120 na godzinę i cztery koła oderwały się od podłoża. My często tą ciężarówką latamy, co wydaje się nieprawdopodobne, bo waży 10 ton, ale się da
- opowiada Białkowski.
Obszerna rozmowa z wielkopolskimi zwycięzcami Rajdu Dakar Classic na antenie Radia Poznań we wtorek 27 stycznia o 19.15 w Sportowej Arenie i w naszych mediach społecznościowych.