Odsunąć polowania od domów – przekonują Zieloni. Jest projekt ustawy
Przedstawienie opiera się na autentycznych emocjach narratorki, która za pomocą dźwięków, rekwizytów i aktorów obnaża swój lęk społeczny. O scenerii opowiada autorka spektaklu Aleksandra Jakubczak.
Ta maź z kolei w ogóle jest takim dla mnie bardzo istotnym elementem, że jest coś w przestrzeni, na co ja nie mam do końca wpływu. To samo żyje, to samo cieknie, czasem to cieknie bardziej, czasem mniej. Jest takie też trochę abiektalne, bo jest takie gęste i jednocześnie też jest dużo takich elementów, które są opresyjne, bo ta folia, ten plastik jest czymś też takim duszącym. W sumie to się dopiero tego tak dowiedziałam, kiedy zobaczyłam, co wyszło z tego, bo dużo po prostu improwizowaliśmy z obiektami, które ja znajdowałam czy przynosiłam.
To opowieść o tym, jak zerwać ze wstydem i osamotnieniem, przekształcając lęk w sztukę. Przez godzinę widzowie mają wgląd w wyobraźnię narratorki, która staje się teatralną sceną.