NA ANTENIE: 01:00-02:00 KLASYKA II/

Otwarte pytanie o reformę sądownictwa

Publikacja: 26.07.2017 g.14:12  Aktualizacja: 17.08.2017 g.14:18
O prezydenckich wetach - Maciej Mazurek.
Sąd Najwyższy - Sąd Najwyższy
Fot. (Sąd Najwyższy)

Decyzja prezydenta Andrzeja Dudy, że zawetuje przeprowadzaną przez PiS reformę sądownictwa w tym kształcie jest dla wielu zwolenników Dobrej Zmiany ogromnym zaskoczeniem. Oceny tej decyzji są podzielone, często skrajne. Ta różnica zdań w obozie Dobrej Zmiany świadczy o tym, że pojawiło się w nim pęknięcie. Decyzja prezydenta z pewnością nie była konsultowana z władzami PiS-u. Jej krytycy zwracają uwagę na to, że prezydent uległ presji ulicy i zagranicy i że tak naprawdę wyhamuje to reformę sądownictwa. Podkreślają, że od tej reformy zależy wiele innych, a także jakość życia zwykłych obywateli. Sądy były bowiem nie reformowane od 1989 roku, przeniesione z dobrodziejstwem z komunizmu w III RP. Były gwarantem trwania postkomunistycznego układu, wielu ludziom zapewniały bezkarność. Lektura historii działań wielu sądów i sędziów skłania do dramatycznych wniosków. 

System był tak skonstruowany, żeby zapewnić niezależność sędziów od wpływów zewnętrznych, co spowodowało wytworzenie się kasty, która twardo broni swoich przywilejów, odwołując się do zasady trójpodziału władzy, ale interpretując ją na swoją korzyść, trzymając się litery, a nie ducha praw. Wielu sędziom należały zalecić przeczytanie „O Duchu Praw Monteskiusza", zanim zaczną pleść takie bzdury jak prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf, że konstytucja to suweren. Można odnieść wrażenie, że nigdy tego dzieła nie czytali, a o trójpodziale władzy gadają same frazesy. Otóż w zachodnich systemach demokratycznych obserwujemy tendencję do zagwarantowania równowagi między wpływem samorządu sędziowskiego, parlamentów i rządów na nominacje sędziowskie. Wymiar sprawiedliwości musi mieć demokratyczną legitymację, a pozostawienie wyboru sędziów samym sędziom jest tak samo niebezpieczne, jak oddanie ich wyłącznie w ręce polityków. To, co robi PiS, to przywrócenie zachwianej równowagi. Zatem reforma nie jest żadną rewolucją w stosunku do tego, co obowiązuje w krajach demokratycznych na Zachodzie, gdzie czynnik polityczny także jest uwzględniany. 70% Polaków jest przekonana o konieczności reformy. Totalna opozycja tej reformy nie chce, natomiast wykorzystuje ją instrumentalnie do walki z rządem, który ma mocną legitymację wyborczą. Eskaluje napięcie tworząc atmosferę grozy, na którą są podatni młodzi ludzie, że demokracja jest niszczona. I ta eskalacja się udała, biorąc pod uwagę duże liczbę protestujących. Ale nie są to masowe protesty - jak chce to ukazać totalna opozycja. Trzeba pamiętać, że animatorom tych protestów, politykom PO i Nowoczesnej, nie chodzi o reformę sądownictwa, tylko o odsunięcie PiS-u od władzy. Ciekawe, czy pamięta o tym prezydent, który deklarując weto wobec reformy, nie zwrócił uwagi opozycji, że jej działania to niszczenie demokracji. Nie zaapelował, aby przestali działań totalnych. 

Aprobujący takie działanie prezydenta wskazują natomiast, że odwołuje się on do milczącej większości, która nie chce eskalacji konfliktu. Tajemnicą poliszynela jest wzajemna niechęć prezydenta i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Faktem jest też, że w procesie przygotowywania ustawy prezydent był marginalizowany. Nie podejrzewam, że to miało jakiś wpływ na działania Andrzeja Dudy. Gdyby Polska była w miarę ustabilizowaną demokracją takie korekty reformy przeprowadzane przez prezydenta, były by rzeczą normalną. Ale jak widać z działań totalnej opozycji, nie jest. Być może prezydent Andrzej Duda ma wiedzę, której my nie mamy i uwzględnia szerszy międzynarodowy kontekst. Decyzja prezydenta wybija argument instytucji międzynarodowych, że w Polsce zabijana jest demokracja i być może tonuje konflikt w Polsce, rozciągając go w czasie. Prawica ma parlamentarną większość, więc reforma nie jest zagrożona. Wiadomo, że Berlin i Moskwa wiele zrobi, aby zablokować wzmocnienie Polski. Wewnętrzny konflikt w Polsce, to rzecz z punktu widzenia Moskwy i Berlina, pożądana. Historia się nie skończyła, a geopolityka jest wieczna.   

W tej sytuacji pytanie, czy działanie prezydenta wpłynie na realną poprawę wymiaru sprawiedliwości, czy może przeciwnie, doprowadzi wręcz do zablokowania reformy, jest pytaniem otwartym i zasadniczym dla przyszłości Polski. Prezydent ostro wkroczył do gry. Miejmy nadzieje, że wie, co robi.

Autor: Maciej Mazurek

http://radiopoznan.fm/n/z4iTSl
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 19:00 20:00 21:00 22:00 23:00

POLECANE W TEJ KATEGORII

@TWITTER