Podobnie, jak w niedzielę, zajęli cały Plac Wolności. Przyszli z biało-czerwonymi flagami i świeczkami. Uczestnicy manifestacji krzyczeli: "wolność, równość, demokracja", "wolne sądy" i "solidarność"
Uczestnik demonstracji, prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak podziękował poznaniakom za liczne przybycie. Mówił o ogromnym zadaniu, stojącym przed prezydentem Andrzejem Dudą.
"Jest nadzieja w prezydencie Andrzej Dudzie. Być może okaże się tym najważniejszym prezydentem po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. To w jego rękach jest teraz możliwość zatrzymania. Czy starczy mu siły woli, charakteru, to jest wielkie pytanie. Mam nadzieję, że właśnie prezydent Andrzej Duda skorzysta z tej możliwości" - mówił prezydent Jaśkowiak.
"Ja w niedzielę byłem inicjatorem wydarzenia, dziś przyszedłem, bo nie mogłem usiedzieć w domu. Jestem pod wrażeniem, że tyle ludzi w kilka godzin potrafiło się zmobilizować - mówi Franek Sterczewski. "Bez trójpodziału władzy nie ma demokracji. Jak nie weźmiemy się wszyscy, to już nie ma nadziei" - mówili poznaniacy.
Po przemówieniach między innymi pielęgniarki z czasów Czerwca 56 Aleksandry Banasiak i poznańskiej studentki, która dziękowała uniwersyteckim profesorom za przyjście, uczestnicy demonstracji połączyli się w łańcuchu światła. Wnieśli do góry świeczki, zapalniczki i telefony i przez kilka minut stali w zupełnej ciszy. Później rozległy się gromkie brawa.
Wokół placu licznie zgromadzili się policjanci. Demonstranci krzyczeli do nich "dziękujemy - za ochronę". Po trzech kwadransach manifestacja się zakończyła. Według policji w uczestniczyło w niej około 2 tysięcy ludzi.