Ktoś przytomnie zauważył, że ekologia to zbyt poważna sprawa, aby zostawić ją tylko ekologom. I taka zapewne idea przyświecała Rogerowi Scrutonowi, gdy postawił napisać książkę pt.: "Zielona filozofia. Jak poważnie myśleć o naszej planecie". Jest to wizja ekologii z konserwatywnego punktu widzenia, pełna pasji obrona zielonej polityki jako domeny ludzi praktycznych i racjonalnych. I co najważniejsze - jest to praca, która burzy pewien stereotyp. Mówi on, że konserwatysta nie może by ekologiem. Może. Więcej" tylko on jest uprawniony, aby być ekologiem z prawdziwego zdarzenia.
Urodzony w 1944 roku prof. Roger Scruton to znakomity angielski filozof i myśliciel, który wiele zrobił dla odkłamana tej realistycznej, racjonalnej postawy życiowej raczej niż ideologii. Jest autorem ponad trzydziestu książek z dziedziny filozofii, krytyki literackiej, eseistyki politycznej i kulturalnej, etyki oraz powieści. Wiele jego książek zostało przetłumaczonych na język polski. Opublikowany w 1979 roku przez Scrutona esej pt. "Co to jest konserwatyzm" był początkiem najnowocześniejszej myśli konserwatywnej brytyjskiej, z ogromnym wpływem na konserwatywną myśl światową
Warto wspomnieć, że Roger Scruton ma słabość do Polski. W 2016 roku został uhonorowany podczas Kongresu Polska Wielki Projekt medalem "Odwaga i Wiarygodność" za działalność na rzecz dobrego wizerunku Polski. W latach 80. założył organizację charytatywną Jagiellonian Trust, której celem była pomoc intelektualistom-opozycjonistom, prześladowanym przez ówczesne władze. Organizacja działała w Polsce, Czechach i na Węgrzech.
Wracając do "Zielonej filozofii". Co ma wspólnego ekologia z konserwatyzmem? Na pierwszy rzut oka nic. Ruchy ekologiczne są zdominowane przez lewicę. Partie zielonych to lewica. Okazuje się, że tyle lat trwa już walka o środowisko naturalne, a ono wcale się nie poprawia. Scruton uważa, że zamiast powierzać troskę o środowisko naturalne niewydolnym organizacjom pozarządowym i międzynarodowym komisjom, powinniśmy wziąć za nie osobistą odpowiedzialność. Żaden projekt na szeroką skalę się nie powiedzie, jeśli nie będzie zakorzeniony w praktycznym rozumowaniu na małą skalę. Przejmijmy więc kontrolę nad naszym środowiskiem i dbajmy o nie jak o swój dom, bo w gruncie rzeczy jest naszym domem. Jak to robić? Między innymi poprzez działalność w lokalnych, spontanicznie powstałych stowarzyszeniach, co jest tradycyjną cechą polityki konserwatywnej.
Jako konserwatysta, wie Scruton, że sama idea bez praktyki niewiele znaczy. Razem z żoną prowadzą działalność opartą na rolniczym doradztwie, nazwaną Horsell’s Farm Enterprises, zachęcając do przywrócenia "starożytnych wzorców polowych" przez restaurację opłotków, stawów i sadzenie drzew. Scruton zwraca uwagę, na to że pojęcie "nieskazitelnej dzikiej przestrzeni", tak ważne dla środowiskowych aktywistów, nie nadaje się do wykorzystania w Europie, gdzie ludzkie zmiany krajobrazu sięgają tysięcy lat. Orwell napisał kiedyś o "starożytnej stercie kości Europy, gdzie każde ziarnko ziemi przeszło przez niezliczoną ilość ludzkich ciał". Zatem ziemi należy się szacunek, bo też stanie się naszym "domem". Odpowiedzią na globalizację jest wybuch zainteresowania tym, co lokalne. Człowieka na dłuższą metę nie da się oszukać. Potrzebuje on poczucia przynależności i mocnej tożsamości. A to daje miłość do danego miejsca, począwszy od domu, aż do większych stref – powiatu, regionu, kraju. Miłość to bez wątpienia najlepsza z motywacji, ponieważ daje siłę i umieszcza odpowiedzialność za ochronę środowiska naturalnego w każdym z nas. Ale w skąd czerpać ową miłość? Z piękna przyrody. Gdy żyjemy z nią w harmonii, co znaczy w kooperacji, staje się bardzo łaskawa i szczodra. "Pamiętajmy o ogrodach" – śpiewał proroczo Jonasz Kofta.
Autor: Maciej Mazurek
Źródło: Roger Scruton: "Zielona filozofia. Jak poważnie myśleć o naszej planecie", przekład Justyna Grzegorczyk, Rafał Paweł Wierzchosławski, Wydawnictwo ZYSK i S-KA, Poznań 2017