Pandemia sprawiła, że branża targowa w Polsce całkowicie stanęła. Nie ma imprez wystawienniczych, kongresów i koncertów. Na razie wydarzenia odbywają się tylko on-line.
Cała branża ciągle potrzebuje rządowego wsparcia, by wrócić do poziomu sprzed pandemii - mówi prezes poznańskich targów Tomasz Kobierski.
Branża organizacji targów i branża spotkań jest tą najbardziej dotkniętą branżą w Polsce, na którą warto postawić i w postaci i obecnych tarcz, ale i kilku następnych, bo one będą niezbędne. Nie chciałbym dożyć takiego momentu jako prezes MTP, że ludzie się będą chcieli wystawiać, a nie będzie im miał kto zbudować stoisk, bo to chyba będzie taki trudny moment w dziejach, którego wolałbym uniknąć.
Na zastoju branży traci też budżet miasta. Stanęła turystyka kongresowo-targowa, która od lat była stałym elementem przyjazdów turystów do Poznania - mówi wiceprezydent miasta Mariusz Wiśniewski.
Dla miasta otworzenie targów, możliwość na nowo organizowania wydarzeń to też jest ważny element gospodarczy, ale też jeszcze raz podkreślę, społeczny, również dla naszych mieszkańców, dlatego, że to jest też miejsce, które było przez permanentny rok zawsze odwiedzane przez naszych mieszkańców. Różne wydarzenia branżowe, profilowe, ale też imprezy rodzinne, również imprezy, które kreowały targi. Miasto zresztą i same targi od jakiegoś czasu zaczęły prowadzić taką politykę otwierania się na miasto. To zaczęło się udawać, przez pandemię zostało przyhamowane.
Poznańskie targi odczuły wszystkie fale pandemii. Po pierwszej tylko na krótko udało się wrócić do organizowania imprez wystawienniczych. Druga fala wstrzymała kolejne. Z powodu pandemii targi straciły w ubiegłym roku ponad 60 mln złotych.
Tegoroczny kalendarz imprez wystawienniczych jest planowany dopiero na po wakacjach. Dla firm, które chciałyby się wystawić w Poznaniu, wsparciem mógłby być bon targowy. To pomysł branży na jej ratowanie.