NA ANTENIE: Serwis informacyjny
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

P. Czarnek: "Nie ma zagrożenia powrotu do nauki zdalnej"

Publikacja: 31.05.2021 g.22:09  Aktualizacja: 01.06.2021 g.10:14 Krzysztof Polasik
Kraj
Minister edukacji i nauki zapewnił o tym na antenie Radia Poznań. Dziś uczniowie wszystkich klas powrócili do zajęć w budynkach swoich szkół. Był to ostatni etap opracowanego przez rząd stopniowego otwierania placówek.
przemysław czarnek men - Ministerstwo Edukacji Narodowej
Archiwum. / Fot. Ministerstwo Edukacji Narodowej

Spis treści:

    Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek podczas rozmowy w Wielkopolskim Popołudniu Radia Poznań zapewnił, że aktualnie nie jest przewidywany powrót edukacji w trybie zdalnym dla większych grup uczniów. Od 1 września ma być kontynuowane nauczanie stacjonarne. - Zostawiliśmy jednak przepisy covidowe dla szkół - podkreślił jednocześnie minister Przemysław Czarnek.

    Pozwalają dyrektorom poszczególnych placówek w uzgodnieniu z szefami stacji sanitarno-epidemiologicznych na podejmowanie decyzji takich incydentalnych, na wyłączenie na kwarantannę i naukę zdalną jednej klasy, oddziału lub szkoły, jeżeli zdarzy się zakażenie koronawirusem

     - powiedział Przemysław Czarnek.

    Powrotu do nauki zdalnej takiej jaką znamy, dla wszystkich, takiego zagrożenia nie widzimy na horyzoncie

     - zapewnił minister edukacji.

    Przemysław Czarnek wyjaśnił też powody decyzji o powrocie wszystkich klas do ław szkolnych.

    To jest odbudowanie wspólnoty, obudowanie więzi między uczniami, między nauczycielami a uczniami, to jest przyjrzenie się temu, jaką wiedzę posiadają uczniowie

     - wymieniał w rozmowie minister. Dzięki tym obserwacjom nauczyciele i dyrektorzy mają dopasować do potrzeb uczniów planowane zajęcia wyrównawcze. Na ich organizację rząd przeznaczył dla placówek oświatowych blisko 187 milionów złotych.

     

    Poniżej pełny zapis rozmowy:

    Roman Wawrzyniak: Czy decyzja o powrocie uczniów do szkół na ostatnie cztery tygodnie roku szkolnego była potrzebna? Jakie wyzwania pojawiły się przed nauczycielami?

    Przemysław Czarnek: Od dwóch tygodni mamy naukę hybrydową, czyli uczniowie wrócili już dwa tygodnie temu, tylko chodzili naprzemiennie, to w sumie mamy sześć tygodni nauki w trybie stacjonarnym. To jest ogromnie ważne sześć tygodni. Przy ponad sześciu miesiącach nauki zdalnej. Te sześć tygodni ostatnie w roku szkolnym to jest odbudowanie wspólnoty, obudowanie więzi między uczniami, między nauczycielami a uczniami, to jest przyjrzenie się temu, jaką wiedzę posiadają uczniowie, żeby zweryfikować ich potrzeby, żeby zorganizować zajęcia wspomagające, na które już przeznaczamy 187 milionów złotych i one już są gotowe do wykorzystania przez szkoły teraz lub od 1 września. Żeby powrócić do tego rytmu dnia codziennego, do normalności. Sześć tygodni normalności to bardzo ważna rzecz. Jestem szczęśliwy, że udało się ten harmonogram powrotu nauki stacjonarnej, założony jeszcze przed świętami wielkanocnymi, bo przypomnę, że jak mówiłem przed Wielkanocą, że po świętach będzie możliwe stopniowe przywrócenie nauko stacjonarnej od przedszkoli do ostatnich klas szkoły podstawowej, to nawet niektórzy profesorowie medycyny mówili, że były to są tezy z powieści Lema, a nie były to tezy z powieści Lema, tylko rzeczywiście autentyczny i wiarygodny program powrotu nauki stacjonarnej, który właśnie się powiódł.

    Czy jednak istnieje jakieś zagrożenie, że pojawi się potrzeba powrotu do nauki zdalnej, nawet jeszcze w tym okresie przed wakacjami? Pan jest bliżej Rady Ministrów, a tam podejmujecie takie decyzje.

    Nie. Takiej obawy nie ma i takiego zagrożenia na horyzoncie nie ma. Ale zostawiliśmy oczywiście te przepisy covidowe, które pozwalają dyrektorom poszczególnych placówek w uzgodnieniu z szefami stacji sanitarno-epidemiologicznych na podejmowanie decyzji takich incydentalnych, na wyłączenie na kwarantannę i naukę zdalną jednej klasy, oddziału lub szkoły, jeżeli zdarzy się zakażenie koronawirusem. Ale powrotu do nauki zdalnej takiej jaką znamy, dla wszystkich, takiego zagrożenia nie widzimy na horyzoncie.

    W ministerstwie trwają już zapewne, albo się skończyły, prace nad nowym rokiem szkolnym. Czy możemy się spodziewać jakichś zmian?

    Absolutnie nie. Ja cały czas to powtarzam. Szkoła to nie jest miejsce na rewolucję. To jest miejsce na ewolucję, spokojne zmiany, wcześniej dyskutowane i zapowiedziane. Nie ma żadnych zmian. Od 1 września, jeżeli nic się nie zmieni, a nie ma takiego zagrożenia na horyzoncie, idziemy do szkoły stacjonarnie, realizujemy podstawy programowe, które zostały przygotowane po zmianie systemu 6+3+3 na 8+4. To, co będzie dodatkowo, to te programy i przedsięwzięcia ministra, które są uchwalone przez Sejm, jeszcze muszą przejść przez Senat, pan prezydent je podpisze to będziemy mogli zadysponować dodatkowe środki na powiedzmy wycieczki do muzeów: regionalnych, lokalnych, kultury, pamięci narodowej, ale czy teatrów i do kin. Tak, aby ta nauka praktyczna w regionie była na zdecydowanie większą skalę niż dotychczas.

    W sobotę ze świetnym przemówieniem brał pan udział w otwarciu nowej uczelni w Polsce dla państw Międzymorza. Był też obecny wicepremier i minister kultury Piotr Gliński. Dlaczego uznał pan, że jest to tak ważna inicjatywa?

    Dlatego, że Collegium Intermarium stawia na edukację właśnie w kontakcie z krajami Międzymorza, a ta idea jest bardzo mocno obecna w naszej polityce, a po drugie Collegium Intermarium stawia na naukę prawa i to w odwołaniu do klasycznych koncepcji prawa i klasycznej edukacji na gruncie prawniczym. Do powrotu nauki o prawie naturalnym. Do godności człowieka jako źródle praw i obowiązków. Zanurzonej właśnie w prawie naturalnym. Do powrotu nauki o ius i lex, czyli o stronie przedmiotowej i podmiotowej prawa, o konieczności zgodności prawa stanowionego z prawem naturalnym. To są wszystko kategorie, które są dzisiaj zapominane na wielu kierunkach prawa. Prawnik musi wiedzieć, że prawo stanowione tutaj przez nas jest dla człowieka, a nie człowiek jest dla prawa. To gwarantuje Collegium Intermarium, dlatego tak bardzo się cieszę, że rusza ze swoją edukacją, a o tym Collegium Intermarium rozmawiałem z Fundacją Edukacja do Wartości na wiele miesięcy przed tym, zanim zostałem ministrem edukacji i nie wiedząc jeszcze, że nim zostanę.

    Mówił pan też takie słowo: „warto, żebyśmy pamiętali o ważnych słowach, że Europa trzeciego tysiąclecia będzie chrześcijańska, albo nie będzie jej wcale, przynajmniej takiej jaką znamy od 2 tysięcy lat, w jakiej wzrastaliśmy i jakiej chcemy dla przyszłych pokoleń”. Ja bym zapytał przytaczając inne słowa, Jana Zamoyskiego, podczas zakładania Akademii Zamoyskiego: „takie będą Rzeczypospolite, jakie jej młodzieży chowanie”. Jakie owoce przyniesie kształcenie młodych Polaków za 10 czy 20 lat?

    Musi przynieść takie, jakie będą korzystne dla naszej cywilizacji, czyli cywilizacji łacińskiej. Skoro myśmy w tej cywilizacji wzrastali i wzrastały nasze pokolenia przez wieki obecności Polski na mapie Europy, to my tę cywilizację musimy przenieść, jej dziedzictwo przenieść i przekazać następnym pokoleniom. Takie muszą być owoce naszej edukacji, po to, żeby Europa była chrześcijańska. To właśnie powiedział Jan Paweł II na progu trzeciego tysiąclecia. Albo Europa będzie chrześcijańska w trzecim tysiącleciu, albo nie będzie jej wcale, takiej, jaką znamy. Ja nie chcę Europy nieznanej, innej cywilizacji niż łacińska dla naszych dzieci, wnuków i prawnuków. Myślę, że zdecydowanie większość Polaków jest mojego zdania.

    Ale ten jazgot, który powstał po ogłoszeniu i inauguracji nowej uczelni w lewicowych, antypolskich mediach jest przerażający.

    Mnie on nie przeraża. Ja się z niego nawet cieszę. Ktoś mi podsunął gdzieś kilka takich komentarzy. Są dramatyczne, one nie mają w sobie żadnej treści merytorycznej, one są tak jak pan redaktor pięknie ujął, jazgotem, a jazgot oznacza, że tamta strona nie ma nic do powiedzenia w tej sprawie. Nie chce spierać się na argumenty, bo wie, że w sporze na argumenty po prostu przegrywa. Stąd jazgot a nie dyskusja merytoryczna, co zdradza poziom ich debaty.

    Propagatorzy idei neomarksistowskich czy neobolszewickich, jak aktorka pewnego bloga o historii, mówi o nauczani historii w ten sposób: „w oderwaniu od ideologii, która pojawia się w każdym wystąpieniu ministra edukacji Przemysława Czarnka”. Zastanawiam się, kto kształci takich historyków, którzy snują takie wizje edukacji?

    To jest tak. Nie wiem co ta pani nazywa ideologią w moim wystąpieniu. Duma z naszych przodków, z ich heroizmu, z tego, że jesteśmy narodem zwycięzców, bo między Rosją a Niemcami, w naszym położeniu geopolitycznym, gdybyśmy nie byli zwycięzcami, to byśmy teraz nie rozmawiali po polsku w Radiu Poznań. Musieliśmy zwyciężyć, a zwyciężyliśmy właśnie dzięki postawie naszych przodków. Czy to jest ideologia, czy duma z polskości? To ta pani nie jest dumna z polskości. Pytanie dlaczego? Jeden opozycjonista chce likwidować kierunki historii na studiach wyższych, drugi mówi, że zamiast historii edukacja seksualna, bo czegoś tam nie umie. To państwo teraz wybierajcie, albo oni z edukacją seksualną i likwidacją historii na studiach wyższych, albo my, z pogłębioną wiedzą o tym, jaka jest historia najnowsza, jak wyglądało dojście do zwycięstwa Polski w tej szerokości geopolitycznej i tego, że możemy być autentycznie dumni z Polski i polskości oraz przekonani, że mamy ogromny potencjał, który może Polska rozwijać w najbliższych latach i dekadach dla naszych przyszłych pokoleń.

    Pozwoli pan, że pochwalę na antenie Wielkopolan, bo właśnie wczoraj odbyła się we Wrześni premiera filmu o strajku dzieci wrzesińskich, być może ten film przydałby się tej pani historyk. Zresztą ten film ma być promowany przez kuratora oświaty do oglądania na lekcjach.

    Idąc tokiem rozumowania tej pani to byłaby zapewne ideologia.

    Na koniec jeszcze jeden ważny temat. Wojewoda uchylił konkurs dyrektora wydziału oświaty Poznania na tak zwane zajęcia antydyskryminacyjne i równościowe, ale miastu, jak wiadomo, przysługuje odwołanie do sądu administracyjnego. Chciałbym zapytać o coś innego. Co powinni robić rodzice, by pilnować urzędników, którzy, jakby nie patrzeć, tylnymi drzwiami próbują wprowadzić do szkół ideologię gender i tęczową rewolucję.

    Powinni głośno protestować. Nie bać się protestować i zgłaszać do nas takich zdarzeń. My z kolei przygotowaliśmy ustawę, która wyposaża kuratora oświata w kompetencje do tego, żeby takie fanaberie likwidować w zarodku.

    https://radiopoznan.fm/n/6xhfB7
    KOMENTARZE 0