Tragedia nad jeziorem w Wągrowcu. Prokuratura bada okoliczności śmierci dwóch nastolatków
140 strażaków przez dwa dni gasiło tlący się pożar dachu bloku na osiedlu Tysiąclecia w Poznaniu. Z wieżowca wydobywał się dym, który – jak relacjonowali mieszkańcy – był wyczuwalny na korytarzach i klatkach schodowych.
Przed wybuchem pożaru na dachu prowadzono prace remontowe związane z wymianą papy. Według części lokatorów doszło do zaprószenia ognia.
Przed trzecią w nocy straż wyjeżdżała. Firma budowlana zawaliła, to było zaprószenie ognia
- ocenił surowo jeden z mieszkańców.
To na dachu się zaczęło od nieudolnej pracy, którą pracownicy robili, bo kładli papę. To jest tragedia, ja nie wiem, kogo nasza spółdzielnia zatrudnia
- dodała mieszkanka bloku.
Podczas akcji największym wyzwaniem było zlokalizowanie źródła ognia. Działania trwały dwa dni, a na miejscu pracowało łącznie 40 zastępów straży pożarnej.
Ze względu na wysoką temperaturę strażacy musieli pracować rotacyjnie.
Strażacy mieli nie lada zadanie związane z tym pożarem, ponieważ był to pożar ukryty w przestrzeni międzystropowej. To taka przestrzeń o wysokości około 70 centymetrów. W akcji brało udział 140 strażaków
– mówił Kamil Witaszko z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Poznaniu.
Przedstawiciele spółdzielni w rozmowie z Radiem Poznań potwierdzili, że przed pojawieniem się ognia firma budowlana prowadziła prace na dachu. Nie wskazali jednak jednoznacznie, że to właśnie one były przyczyną pożaru. Okoliczności zdarzenia wyjaśniają służby.