Mróz w regionie. Jak radzimy sobie z niskimi temperaturami?
To pełna emocji opowieść o teksańskich rodzinach, walczących o ziemię, dziedzictwo i pieniądze, którymi targają uniwersalne emocje. Jest chociażby miłość, ale też i strata, jak w przypadku głównego bohatera - Statena Kirklanda. Po śmierci żony wiąże się z jej przyjaciółką, choć ta relacja jest, delikatnie mówiąc, dość osobliwa. Dalecy są oboje od klasycznie rozumianej relacji damsko-męskiej. On po prostu do niej wpada niezapowiedziany wieczorową porą, być może skrywając swoje emocje przed światem. A ona czeka w domu właśnie na niego, skrywając głęboko swoje uczucia, nie chcąc odwiedzić Statena w jego domu. I w ogóle unika wyjazdów z nim do miasta, chce z nim spędzać czas wyłącznie we własnych, bezpiecznych czterech ścianach.
Ale mamy i młodszych mieszkańców kanionu - to Lucas, Lauren i Yancy, którzy stają się świadkami dramatycznego wydarzenia. A do tego pojawia się ciekawy i klasyczny nie tylko w amerykańskiej literaturze motyw przybysza, który trafia do tego specyficznego świata ranczerów. I, którego przybycie spowoduje pewne zamieszanie.
W tym świecie, zwłaszcza w głównym bohaterze, dużo jest milczenia i chyba nawet smutku, a na pewno samotności. To opowieść o sile ludzkiego ducha i zmaganiu się z przeszłością, która prędzej czy później do nas wróci.
Judi Thomas, która ma na swoim koncie kilkadziesiąt książek i, która wielokrotnie była nagradzana, wprowadza nas w świat bardzo odległy od polskiej rzeczywistości. Ale robi to tak umiejętnie, że jej dialogi i zarysowane postaci stają się autentyczne i ciekawe, od pierwszego z nimi spotkania. I zdecydowanie dobrze się z nimi czujemy, stają się nam bliskie.