Protest w ZUS. Klienci mogą mieć problemy z załatwieniem spraw [AKTUALIZACJA]
Gdzieś na drugim, może trzecim planie tej powieści pobrzmiewa sentyment do dawnych czasów milicyjnych, do starych milicjantów, a później policjantów, których zresztą Ryszard Ćwirlej wymienia z imienia i nazwiska. Aneta będzie przecież siedzieć w pokoju, w którym kiedyś wiele się działo, w którym pracowali ludzie wciąż wspominani przez kolegów. Choć sama woli pracować w domu, w mieszkaniu na Łazarzu, bo ma tam szybszy internet.
Wielowątkowa opowieść kryminalna zaczyna się jednak nie w Poznaniu, lecz w lesie pod Grońskiem, gdzie ginie aspirant Kania. Wszystko wskazuje na to, że miał powiązania ze światem przestępczym – żonie chwalił się podwyżką, a jego koledzy i koleżanki nie wierzą, że popełnił samobójstwo. Sprawą zajmuje się Aneta Nowak, która po przyjeździe do Poznania otrzymuje od przełożonych zadanie uznawane przez nich za niezbyt wymagające – a więc idealne dla żółtodzioba. Musi wyjaśnić tajemnicze zniknięcie przedsiębiorcy, który wyjechał do Tarnowa Podgórnego i dosłownie zapadł się pod ziemię.
Wkrótce jednak na jej drodze staje Nadia – Ukrainka, która przed laty padła ofiarą brutalnego przestępcy, a niedawno przypadkowo spotkała go ponownie. Te i wiele innych wątków sprawiają, że podczas lektury nie sposób się nudzić.
Jako Poznaniaka cieszy mnie fakt, że to już kolejna powieść, którą Ryszard Ćwirlej osadza w Poznaniu. Podobnie jak w innych jego książkach, bohaterowie słuchają oczywiście naszego radia. Policyjny świat Ćwirleja został wyraźnie odmłodzony dzięki postaci Anety. Akcja rozgrywa się w latach 2012–2013, ale ponadczasowe pozostają motywy walki dobra ze złem, żądzy władzy i pieniędzy oraz pragnienia zemsty.
Książkę „Zimna krew” Ryszarda Ćwirleja wydało Wydawnictwo Muza.