NA ANTENIE: ANDZIA I JA/ODDZIAL ZAMKNIETY
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

Braterstwo krwi zaklęte w muzyce - recenzja Ryszarda Glogera

Publikacja: 17.03.2023 g.13:01  Aktualizacja: 17.03.2023 g.13:00 Ryszard Gloger
Poznań
Na bluesowej giełdzie Mike Zito i Albert Castiglia mają od dawna bardzo dobre notowania. Co parę lat obaj raczą fanów nowymi solowymi płytami. Obaj są śpiewającymi gitarzystami, spędzającymi większość roku na trasach koncertowych.
Mike Zito i Albert Castiglia „Blood Brothers” - Okładka płyty
Fot. Okładka płyty

Występowali także w Polsce, Albert Castiglia w Ostrowie Wielkopolskim na festiwalu Jimiway, zaś Mike Zito przed laty rozkołysał publiczność amfiteatru w Olsztynie, a potem uruchomił wszystkie moce własnego zespołu w czasie ostatniej edycji Rawa Blues Festival w katowickim Spodku. Jeśli nawet są to dwie równolegle dziejące się kariery muzyczne, zawsze gdzieś się drogi Zito i Castigli przecinają. A to jeden zagra gościnnie na płycie drugiego lub napiszą coś razem. W końcu nastąpiło to pełne połączenie, którego emanacją jest album „Blood Brothers”. Mogło być tak jak to się zwykle robi w czasach niezwykłego rozwoju technologii nagrań. Znamy takie sytuacje z wielu współczesnych płyt. Niby artyści nagrali coś wspólnie, lecz w rzeczywistości nie widzieli się na oczy albo jedynie na skype’ie. Tym razem nie było ściemy, obaj muzycy zameldowali się w studiu Dockside w Luizjanie i naprawdę nagrali tam wspólnie tę rewelacyjną płytę. Mało tego byli z nimi muzycy obu zespołów Zito i Castigli. Towarzystwo było znacznie większe, bo doszła sekcja dęta, żeński chórek oraz Joe Bonamassa i Josh Smith. Ci dwaj ostatni pełnili rolę producentów, lecz również żywo uczestniczyli w rejestracji jedenastu utworów.

Coś takiego może się zdarzyć jeszcze w kręgu bluesa i jazzu, gdzie autentyzm, emocje, spontaniczność i kreatywność wynikają z samej istoty wykonywanej muzyki. Już po pierwszym przesłuchaniu krążka, można być oszołomionym zestawem utworów i poziomem wykonawczym. Mamy na „Blood Brothers” zestaw utworów napisanych prawie w połowie przez Mike’a Zito i Alberta Castiglie. Dokładnie jest tak, że Zito prezentuje cztery kawałki, a Castiglia tylko jeden. Jednak utwór „A Thousand Heartaches” Castigli, jest jednym z najmocniejszych punktów na płycie. Piękna linia melodyczna, chwytający za serce tekst i wspaniałe wykonanie. Zito i Castiglia uzupełnili repertuar płyty utworami Tinsley’a Ellisa, Johna Hiatta, Freda Jamesa. Jest również piosenka nagrana w 1982 roku przez JJ Cale’a „One Step Ahead Of The Blues” na płycie „Grasshopper”, tutaj umieszczona na końcu albumu.

To braterstwo krwi, czyli nieuchwytny związek muzyczny Zito i Castigli, można usłyszeć już w otwierającym nagraniu „Hey Sweet Mama”. Utwór jest energiczny z rock and rollowym tłem i zaśpiewany w duecie przez głównych bohaterów. Jest w nagraniu klimat i energia, które są obecne do samego finału albumu. Już na otwarcie Zito i Castiglia proponują dwie zgrabne solówki gitarowe. W następnych nagraniach trzeba dobrze znać głosy obu artystów, żeby rozpoznać, kto śpiewa poszczególne utwory, kto inicjuje solówkę gitarową i kto jeszcze włącza się do solowej gry. Ciekawą odmianą jest ballada „In My Soul”, zaśpiewana przez Zito w pierwszej części nagrania, jedynie z akompaniamentem gitary akustycznej. Utwór jednak rozwija się niespodziewanie w stronę rocka z elementami funku. Chórek dodaje utworowi ekspresji i dramatyzmu, nie mówiąc o drapieżnych dźwiękach gitary. Nagranie „Tooth And Nail” to już typowy, motoryczny blues, który buduje świetna sekcja rytmiczna i instrumenty klawiszowe. Utwór „Fool Never Learns” prezentuje z kolei bardziej rozłożystą frazę bluesową, którą wypełnia sekcja dęta, gitara solowa i świetny wokal.

Nie umniejszając klasy Mike’a Zito, trzeba zauważyć coraz większą dojrzałość w śpiewie Alberta Castigli. Ta strona płyty dzięki obu artystom bardzo zyskuje. Tak, to nie jest jedna z wielu (zbyt wielu) płyt, wypełnionych po brzegi dźwiękami gitary. Na większy luz improwizacyjny pozwalają sobie muzycy w kawałku „Hill Country Jam”, lecz i w tym wypadku są to popisy gitarowe, wpisane w aktywne granie zespołowe.

Na wyjątkowość albumu „Blood Brothers” składa się wiele elementów i sposób, w jaki je wyważono podczas całej sesji. Nagranie „My Business” to rasowy „rocker”, kawałek w którym wszystko jest podporządkowane mocno akcentowanemu rytmowi, gitarowemu brzmieniu i smakowitej jeździe slidem po gryfie instrumentu. W wolnym bluesie „You’re Gonna Burn” znowu na wyżyny wokalne wspina się Albert Castiglia.

Nie ma na płycie utworu, który przemyka, nie pozostawiając większego wrażenia. Tutaj jest inaczej, muzyka trzyma w napięciu i dostarcza wspaniałych wrażeń. Pozostaje mieć nadzieję, że doświadczymy tego „braterstwa krwi” Mike’a Zito i Alberta Castigli, tak silnie zaznaczonego na płycie „Blood Brothers”, również na wspólnym koncercie artystów w Polsce.

https://radiopoznan.fm/n/kLRLFP
KOMENTARZE 0