Jakby chcieli powiedzieć MY TO WCIĄŻ MY – zagrali aż osiem własnych klasyków, powstałych zanim… zbudowano Arenę. Fani oszaleli m.in. przy Strange Kind of Woman, Lazy, Smoke on the Water czy zagranym na bis Hush. Fani oszaleli gdy organista Don Airey od Chopina płynnie przeszedł do Mazurka Dąbrowskiego. Bili brawo, gdy perkusista Ian Paice po ciemku grał solo za pomocą podświetlanych pałeczek. Podziwiali perfekcyjną grę świateł i efektów wizualnych. I dziwili się, że tyle siły bije od rockowych staruszków (z których jeden, wokalista Ian Gillan, przy każdej sposobności, nawet w trakcie utworów, znikał za czarnym parawanem, ustawionym na scenie tuż za perkusją. Czy dlatego właśnie, że lata już nie te?)
Po koncercie – niedosyt. Zawiedzeni brakiem słynnego Child in Time – niektórzy sami go sobie nucili w ścisku do szatni. I zasłyszane westchnienie pewnej damy: Poznań mógłby coś w końcu zrobić z tą Areną; przecież tu się nic nie zmieniło od koncertu Slade’ów, na którym byliśmy w … 1978.
___
Deep Purple to jeden z najsławniejszych zespołów rockowych. Powstał w Anglii w 1968 roku. Charakteryzuje się mocnym brzmieniem, w jego muzyce można też znaleźć elementy bluesa i muzyki poważnej. Największe przeboje grupy to "Smoke on the Water" i "Child in Time". W zespole nie ma dwóch członków "klasycznego" składu: gitarzysta Ritchie Blackmore prowadzi własną grupę, a pianista Jon Lord nie żyje. Godnie zastępują ich jednak nowi muzycy. Deep Purple w zeszłym roku wydali dobrze przyjętą płytę "Now What?!". W Polsce występowali już - we Wrocławiu. Tym razem, oprócz Poznania, zagrają też w Katowicach.