NA ANTENIE: DZISIAJ PRZYCHODZI ON/KAYAH
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Zabójcze klimaty z południa - recenzja Ryszarda Glogera

Publikacja: 23.01.2026 g.13:01  Aktualizacja: 23.01.2026 g.10:32 Ryszard Gloger
Poznań
Mike Farris nie należy do artystów, którzy elektryzują na sam dźwięk nazwiska. Jego fani z epoki rockowej, już dano dorośli i może nawet nie słuchają tak namiętnie muzyki jak to robili 35 lat temu. A właśnie na początku dekady lat 90-tych ubiegłego wieku, weszła z dużym przytupem kapela o nazwie Screamin’ Cheetah Wheelies. Grała southern rocka, bo muzycy pochodzili z południa Stanów Zjednoczonych. Konkretnie ze stanu Tennessee, gdzie gra się głównie country lub rocka z domieszką bluesa.
Mike Farris „The Sound Of Muscle Shoals” - Okładka płyty
Fot. Okładka płyty

Spis treści:

    Wymieniony wcześniej zespół, zwrócił uwagę dużej wytwórni płyt. Dzięki profesjonalnej promocji, trzy kolejne płyty Screamin’ Cheetah Wheelies odniosły sukces, a kilka nagrań trafiło na listy przebojów. Kapela miała świetnego frontmana. Był nim właśnie Mike Farris. Facet miał dość skomplikowaną przeszłość, ale śpiewał rewelacyjnie. Rodzice Mike’a rozwiedli się i chłopak już jako nastolatek, próbował ostrych narkotyków. Otarł się o śmierć i jak mniemam muzyka pozwoliła Farris’owi wrócić na powierzchnię. Z zespołem Screamin’ Cheetah Wheelies działał przez dobrą dekadę. W końcu postanowił prowadzić karierę solową i była to bardzo ważna decyzja.

    25 lat później uzbierało się wokaliście 8 płyt solowych. Po drodze Mike Farris zdobył jeszcze trzy prestiżowe nagrody, Americana Music, Dove i Grammy. Z takim dorobkiem, drzwi do legendarnego studia nagrań stanęły otworem. Chodzi o studio Fame w Muscle Shoals w Alabamie. Na okładce nowej płyty Farrisa, można przeczytać małymi literkami: „Fame Studios Presents”. Dalej umieszczono już mocno wybity tytuł płyty „The Sound Of Muscle Shoals”.

    W naszych czasach, gdy muzykę robi się na komputerze, instrumenty podłącza się do przenośnej konsolety, a wokal nagrywa się w domowej sypialni, instytucja studia nagrań wydaje się zbędna. W przypadku studia Fame, to jednak żywa historia, której początków trzeba szukać w latach 50-tych ubiegłego wieku. W 2016 roku siedziba studiów Fame, została wpisana do rejestru historycznych miejsc w USA. Z jednej strony muzeum, a z drugiej miejsce, gdzie ciągle powstaje nowa muzyka.

    Mike Farris właśnie taką muzykę nagrał w Fame Studios. To cudowna kolekcja 11 nagrań. Smakowity melanż soulu z południa, bluesa i gospel. Ten sam klimat dźwiękowy jaki słychać na archiwalnych nagraniach Arethy Franklin, Duanne’a Allmana i Wilsona Picketta. Mike Farris zebrał wybitnych muzyków, którzy współtworzyli to specyficzne „brzmienie z Muscle Shoals”. Kilku z muzyków błyszczy instrumentalnymi solówkami. W piosence „Bird In The Rain” to jest fortepian, a w „Heavy On The Humble” gitara slide. Są też wspaniałe kompozycje, zahaczające o rocka i soul lub nawet country jak w piosence „Swingin’”.

    Po czwartym w kolejności nagraniu „I’ll Come Runnin’”, wymagania odbiorcy mogą być już na najwyższym poziomie. Nie warto jednak się przejmować. Na tej płycie nie ma słabszych pozycji. Mike Farris śpiewa z wielkimi emocjami, dawkuje ekspresję i nie słychać w jego piosenkach rutynowych rozwiązań.

    Świat pędzi, muzyka coraz bardziej brzmi podobnie, nie ważne gdzie powstaje. A jednak piosenki z Fame Studios są dźwiękowo rozpoznawalne. Po prostu uczta dla uszu i muzycznego smaku.

     

    https://radiopoznan.fm/n/kXtBgX