Jarosław Pucek przyznał, że w ostatnich wyborach głosował na Karola Nawrockiego, ale jego weto w sprawie ustawy o pomocy dla obywateli Ukrainy ocenia negatywnie.
Głosowałem na Karola Nawrockiego, dlatego, że uważałem, że jest lepszym kandydatem i że nie można Platformie Obywatelskiej zostawić całej władzy w rękach, natomiast obserwuje to, jak prezydent będzie realizował swoje zadania i mam nadzieję, że jakaś forma opamiętania przyjdzie, że będzie kilka priorytetów, co do których będziemy w stanie się zgodzić, my jako społeczeństwo, a tym samym prezydent z premierem
- mówił gość porannej rozmowy.
Jarosław Pucek rozumie argumenty, które stoją za wetem Karola Nawrockiego.
To są dokładnie te same argumenty, które zgłaszał Rafał Trzaskowski i które popierał Donald Tusk
- mówił.
Jego zdaniem jednak w tej sprawie jesteśmy świadkami kolejnej odsłony - jak nazwał - hucpy politycznej, która za nic ma dobro państwa.
Nie rozumiem, dlaczego nie jesteśmy w stanie porozumieć się nad tak ważnymi tematami dla polskiej gospodarki dotyczącymi naszych przyjaciół z Ukrainy, mnie to się w głowie nie mieści, jestem tym oburzony i patrzę na to z niesmakiem
- stwierdził gość Radia Poznań.
Zdaniem Jarosława Pucka, w ostatnich latach zmieniło się też podejście Polaków do obywateli Ukrainy.
Nie potrafię zrozumieć, że tak łatwo daliśmy się nabrać na ten antyukraiński lep. Jestem powoli przerażony tym, co się dzieje
- mówił.
Pytany, czy Ukraińcy doceniają polską pomoc podkreślał, że Ukraińcy są istotnym elementem naszego społeczeństwa i istotnym wsparciem polskiej gospodarki.
Nawet jeżeli by nie przepraszali, jeżeli by nie czapkowali, to z punktu widzenia interesów Polski i polskiej gospodarki, w naszym interesie jest to, żeby ich tutaj utrzymać
- stwierdził gość Radia Poznań.
W porannej rozmowie Jarosław Pucek komentował też relacje prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka ze swoim zastępcą Mariuszem Wiśniewskim.