Wawrykiewicz w Pile: Polska jest największym beneficjentem Unii Europejskiej
Małgorzata R. w śledztwie przyznała się do winy. Podczas procesu te zeznania odwołała, ale sąd nie uwierzył, że to przyznanie zostało na niej wymuszone – mówiła dziś sędzia Renata Żurowska.
Oskarżona w niezwykle swobodnej wypowiedzi – to przesłuchanie jest nagrane – nikt nie sugerował jej żadnych treści, była przesłuchiwana przez prokuratora, który nie zadał ani jednego sugerującego pytania – bardzo swobodnie opowiedziała, na ile pamiętała, jak te zbrodnie wyglądały
- wyjaśniała sędzia.
Prokurator chciała dla oskarżonej dożywocia. Już wiadomo, że będzie się odwoływać, tym bardziej że sąd nie zgodził się ze śledczymi, że były to zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem i z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Złożenie apelacji już dziś zapowiedziała prokurator Aneta Chamczyńska-Penkala.
Jest to wyrok wysoki, natomiast na pewno nas nie satysfakcjonuje i będzie złożony wniosek o uzasadnienie wyroku i podjęta decyzja co do złożenia apelacji. Z uwagi na okoliczności popełnienia przestępstwa, sposób działania oskarżonej – uważam, że ta kara powinna być wyższa
- mówiła prokurator.
Obie seniorki zginęły w swoich domach – od ciosów zadanych nożem, młotkiem i siekierą. Według śledczych motywem miał być rabunek, ale sąd tego motywu nie potwierdził. Mówił o wybuchu emocji u oskarżonej, która była osobą agresywną. Obie ofiary miały 82 lata.
O 250 tysięcy złotych zadośćuczynienia ubiegał się w procesie syn jednej z seniorek, ale sąd nie przyznał mu żadnych pieniędzy, wskazując na brak relacji z matką. Dlatego apelację złożą także jego pełnomocnicy, podobnie jak obrońca oskarżonej.
Wyrok nie jest prawomocny. Małgorzata R. zostaje w areszcie.