Szkolna rewolucja, nauczyciele w strachu
- Oświadczam, że nie mam nic wspólnego z zaginięciem Jarosława Ziętary. Na tym etapie postępowania nie będę odnosił się do materiału dowodowego zebranego przez Prokuraturę Apelacyjną w Krakowie. Jeżeli jednak w przyszłości będzie taka konieczność, odeprę każdy zarzut formułowany wobec mojej osoby w tej sprawie - powiedział.
Dodał, że nie wie co stało się z dziennikarzem i nie chciał odnosić się do dowodów zebranych przez śledczych. Gawronik stwierdził, że dziennikarz wyszedł z domu i nie wiadomo co się z nim stało. Podobny los spotyka w Polsce około 20 tysięcy ludzi rocznie - dodał były biznesmen.
Gawronik jest podejrzany o nakłanianie do zabicia poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary. Sąd zgodził się zamienić areszt na poręczenie majątkowe oraz dozór policyjny i w sobotę były poznański senator opuścił areszt. 50 tysięcy złotych wpłacił poznański architekt Paweł Kobylański. Więcej na ten temat - tutaj.
Rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie, Piotr Kosmaty nie zamierza komentować słów Gawronika. Zgoda na opuszczenie aresztu za kaucją została podjęta, bo oceniono, że podejrzany nie może już wypływać na przebieg śledztwa.
Na początku ubiegłego tygodnia areszt opuściło również dwóch podejrzewanych o pomocnictwo w zabójstwie i uprowadzeniu dziennikarza: Dariusz L. i Mirosław R.
Jarosław Ziętara był dziennikarzem śledczym "Gazety Poznańskiej". Pisał o aferach gospodarczych. Zaginął 1 września 1992 r. w drodze do pracy. Obecnie śledztwo w sprawie jego zabójstwa prowadzi Prokuratura Apelacyjna w Krakowie. W listopadzie śledczy deklarowali, że postępowanie zostanie zakończone do końca roku. Teraz wiadomo, że potrwa nawet do czerwca.
(Radio Merkury +IAR)