NA ANTENIE: Historia żywa
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Anarchiści o skłocie Od:zysk

Publikacja: 18.09.2015 g.09:47  Aktualizacja: 18.09.2015 g.12:05
Poznań
Do końca września skłot na poznańskim Starym Rynku przestanie istnieć.
odzysk ulica - Marcin Wesołowski
/ Fot. Marcin Wesołowski

Spis treści:

    Anarchiści porozumieli się z właścicielem kamienicy. Zgodzili się opuścić gmach. Za odzyskanie zajętego budynku jego właściciel przekaże 125 tys. zł. na rzecz Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów, które pomaga m.in. ofiarom czyścicieli kamienic. - Nie straciliśmy twarzy. Nie było lepszego rozwiązania w tej sytuacji. Mogliśmy oczywiście doprowadzić do konfliktu  i rozwiązania siłowego, jak to się zdarza na skłotach zachodzie - mówi Bartek z kolektywu Odzysk, który od trzech lat prowadził skłot. - Jednak w tym wypadku właściciel chciał się z nami porozumieć, uznał, że jesteśmy mieszkańcami. Budynek został sprzedany, to nie my się sprzedaliśmy - twierdzi.

    Bartek podkreśla, że anarchiści trzy lata temu zajęli zdewastowany budynek bez uregulowanego stanu prawnego. Kamienica u zbiegu ul. Szkolnej i Paderewskiego została zlicytowana dopiero w marcu ubiegłego roku. Kupił ją Przemysław Woźny. Dziś mówi, że porozumienie z anarchistami jest najlepszym wyjściem z sytuacji. - Na początku były rozmowy o zmianie lokalizacji skłotu. Włączyliśmy do rozmów miasto. Jednak w wypadku znalezienia nowej lokalizacji potrzebny byłby także remont. Ja zaoferowałem pewne wsparcie tego remontu, ale rozmowy się przedłużały. Mnie jako właścicielowi zależy mi na czasie, więc pojawiła się propozycja wsparcia stowarzyszenia - wyjaśnia.

    Na skłocie Odzysk mieszka około 20 osób. Gdzie zamierzają przenieść się po opuszczeniu kamienicy? - Będziemy się przeprowadzać do innych budynków, które będą zajmowane. W Poznaniu jest 30 tysięcy pustostanów. Jesteśmy w stanie skłotować inne budynki - mówi mieszkaniec Od:zysku. (cała rozmowa poniżej)

    W kamienicy, w której dziś jest skłot Od:zysk, właściciel chce stworzyć hotel z restauracją. Projekt już powstaje.

    Agnieszka Gulczyńska/int

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 4
    Facebook Zły Lokator 22.09.2015 godz. 08:47
    Nie ma anarchistów, nie ma wierszówek...
    Od miesięcy dochodzą do nas wieści, że reporter Marcin Kącki wespół z żurnalistą Piotrem Żytnickim, pracują nad wielkim reportażem o złych czyścicielach, biednych lokatorach i dzielnych anarchistach, którego akcja rozgrywa się w Poznaniu. Jako że książka najprawdopodobniej nie powstanie, krótko o niej opowiemy. Reportaż miał być przygotowany zgodnie z najlepszymi zasadami "produkcyjniaków" i książek propagandowych z czasów stalinowskich. Nie miało być bohatera indywidualnego, ale bohaterowie zbiorowi, wszak "jednostka niczym, masy wszystkim". "Czyściciele" mieli być przedstawieni jak amerykańscy czy angielscy imperialiści - grubi, palący cygara, poruszający się wielkimi czarnymi limuzynami terenówkami. "Lokatorzy" w narracji Kąckiego i Żytnickiego byli biedni i nieporadni tak bardzo że przez lata nie umieli trafić do banku czy na pocztę by zapłacić czynsz, a jeśli nadużywali alkoholu to tylko z czarnej rozpaczy lub z choroby (alkoholowej). "Anarchiści" mieli być szlachetni jak banda janosikowych zbójów, wpadali na rączych rumakach (rowerach), przeganiali legalnych właścicieli i ze smutnej kamienicy czynili dom uciech wszelakich
    Anarchiści w zajętych bezprawnie kamienicach grillowali, kręcili teledyski, dziergali z włóczki, lepili papierowe ptaki, słowem impreza goniła imprezę, a na bankietach goszczeni byli dziennikarze lokalnego tabloidu, którym oprócz wegańskiego grilla, serwowano także inne używki (i bez akcyzy wszak to anarchiści). Po zmroku zaczynały się seansy opowieści niesamowitych, gdzie uczestnicy przy żarzącym się jeszcze grillu opowiadali najstraszniejsze historie jakie im przychodziły do głowy osnutej dymem z marihuany, wiadomo bowiem że anarchiści szczególnie lubują się w komiksach i horrorach. Następnego dnia te opowieści niesamowite przeczytać można było na łamach "Gazety Wyborczej" jako... relacje z rzeczywistości Piotra Żytnickiego.
    Przyzwyczajeni do ciszy i spokoju lokatorzy opuszczali szybko budynek, w którym zagnieżdżali się anarchiści, współpracująca od kilkunastu lat z anarchistami prawniczka Agnieszka Rybak-Starczak pobierała za to opłaty od właścicieli (wszak anarchiści skutecznie czyścili kamienicę z lokatorów), a lokalny tabloid opisywał to jako kolejny sukces w walce z czyścicielami kamienic.
    Dziennikarze "Gazety Wyborczej" doskonale wiedzieli i rozumieli, że anarchiści zarabiają na czyszczeniu kamienic i przez lata im to nie przeszkadzało. Anarchiści organizowali bowiem liczne ustawki, opisywane przez dziennikarzy, którzy mieli za to tłuste wierszówki, anarchiści brali pieniądze od właścicieli, którzy chcieli uniknąć poniżania na łamach "Gazety Wyborczej". Układ działał doskonale.
    Co się teraz zmieniło? Co tak bardzo zbulwersowało redaktora Kąckiego? Tym razem anarchiści, zamiast przyjąć kasę w kopercie, w zaciszu kancelarii mecenas Agnieszki Rybak-Starczak, zrobili to oficjalnie. Zburzyli ustalony przez lata porządek. Anarchiści mieli zajmować się blokowaniem kamienic, dziennikarze "Wyborczej" opisywaniem tego jako działalności prospołecznej, artystycznej i wolnościowej, a mecenas Rybak-Starczak przyjmowaniem kasy dla lokatorów, czyli za uspokojenie anarchistów i prasy. Tymczasem anarchiści sami poszli do mediów i ujawnili, że kamienice blokują do czasu aż dostaną pieniądze za jej odblokowanie. Dlatego redaktor Kącki tak bardzo szuka młodych, uczciwych, jeszcze nie zepsutych przez konsumpcjonizm anarchistów. Książka bowiem prawie gotowa, a tu mu się wzór osobowy sprostytuował.
    cz'ytacz 18.09.2015 godz. 13:21
    Już nie wnikam w to że jakiś młody mądrala został mądralą
    w wyniku zaniedbaʼn jakie uczynił Ratusz (chyba tylko po to
    by m in były Prezydent dobrze zaprezentował się na zdjęciu ... .)
    Jakby co to nie znam się na podchodach samych mieszkaʼnców
    Poznania po których mogę się spodziewać że WYNAJMUJąCY
    LOKALE ,ODNAJMUJĄ JE ODNAJEMCĄ KTÓRZY PODNAJMUJĄ
    PODNAJEMCĄ KTÓRZY PODNAJEMCY GOSZCZĄ GOŚCI SPROWADZAJĄCYCH
    SWOJE RODZINY ZE WSI DO MIASTA !
    ble 18.09.2015 godz. 12:40
    Tę zbuntowaną, nieprzystosowaną młodzież, nie respektującą zasad współżycia społecznego należałoby wysłać do pracy na linii produkcyjnej i na tzw. akord. Wtedy przekonają się ile potrafią i ile są warci sami dla siebie. Zastanawia jakie powiązania są między poszczególnymi ludźmi skoro święte prawo własności może być gwałcone bezkarnie. Każdy budynek ma swojego właściciela. Anarchiści zajmując obiekt łamią prawo. Pytanie, kto nie chce widzieć tej bezkarności i w tym przypadku wymuszenia, zresztą nie po raz pierwszy. Jest to niebezpieczny precedens (pomijając historię tego budynku). Za niedługo każdy będzie musiał ogrodzić swoją własność zasiekami, gdyż naśladowcy szybko się znajdą (biorąc pod uwagę sytuację polityczną Europy). Czy naprawdę normalny człowiek musi być niewolnikiem awanturników i nieprzystosowanych?. Na tym ma polegać demokracja?
    Facebook Zły Lokator 18.09.2015 godz. 10:17
    Anarchiści zeskłotują kamienice Wudarskiego i Kaczmarka?
    Jacek Jaśkowiak, sprawujący urząd Prezydenta Poznania, gorąco podziękował wyłudzającym haracze szantażystom, nazywających siebie anarchistami, za to że byli łaskawi przyjąć okup w postaci 125.000 zł gotówką oraz obietnicy miejskich etatów dla działaczek Anastazji Molgi i Katarzyny Czarnoty, za opuszczenie nielegalnie zajętej kamienicy u zbiegu ul. Szkolnej i Paderewskiego. Prezydent Poznania tak bardzo się cieszy z finansowego sukcesu terrorystów, że chciałby ich nawet uściskać.
    Anarchiści zapowiedzieli, że mają na oku (a może już zasiedlają) kolejne puste budynki w Poznaniu. Słyszeliśmy, że wśród lokali rozpatrywanych do zeskłotowania, jest kamienica u zbiegu ul. Polnej i ul. Szamarzewskiego, należąca do zastępcy Prezydenta Poznania Macieja Wudarskiego, z której Wudarski wcześniej wyeksmitował 3 rodziny, nie płacąc im nawet złotówki haraczu za wieloletnie, bezpłatne korzystanie z jego mieszkań. Rozważają także zeskłotowanie willi przy ul. Mickiewicza, która należy do politycznego opiekuna Jacka Jaśkowiaka, działacza PO, Filipa Kaczmarka, którą inny działacz PO Tadeusz Czyżyk "wykupił" od miasta za ułamek wartości (kilkadziesiąt tysięcy złotych). Budynek jest niewielki, doskonale położony, a tuż przed "wykupem" został na koszt Miasta wyremontowany.
    Tak w przypadku Macieja Wudarskiego jak i Filipa Kaczmarka, na biednych nie trafi. Stać ich na zapłacenie anarchistom haraczu, zaś Prezydent Poznania, po takich akcjach to już anarchistów nie tylko czule wyściska, ale pewnie nawet jakieś odznaczenia miejskie im przypnie.