"Tak wyrażamy sprzeciw wobec działań nieprzystających do cywilizowanego świata" - mówili organizatorzy. W proteście na Placu Wolności wzięło udział około dwustu osób. Byli Polacy, Ukraińcy, Rosjanie i Białorusini. To kolejny gest solidarności poznaniaków z Ukrainą. Od kilku tygodni zbierane są pieniądze na rzecz poszkodowanych na Majdanie w Kijowie. Przeciwko wojskowym działaniom na Krymie pikietowano też przed bramą poznańskiego konsulatu Federacji Rosyjskiej.
"Nie możemy siedzieć bezczynnie i patrzeć na to, co się dzieje. To są przecież nasi sąsiedzi i chcemy dla nich jak najlepiej. Łatwo jest siedzieć w domu, pisać coś na Fejsie i nic nie robić. Zdajemy sobie sprawę, że nasza demonstracja bezpośrednio nic nie zmieni, ale to przecież będzie jakaś kropla w morzu" - mówili o swoich motywacjach organizatorzy, goście porannej rozmowy Radia Merkury: Marina Bułavina, Piotr Furmaniak i Tomasz Striczniewicz. Marina Bułavina, studentka jednej ze szkół artystycznych Poznania dodała: " Wojna to nie jest zwykły stan. Trzeba, jak nigdy, być razem, trzeba pokazać, że się jest razem. Ale to także moja personalna odpowiedzialność, bo niestety, robi to mój kraj. A ja czuję wstyd". (cała rozmowa poniżej)