Zakaz w stolicy Wielkopolski wprowadził w 2017 roku ówczesny zastępca prezydenta miasta, a dziś wiceminister odpowiedzialny za sprawy mieszkaniowe Tomasz Lewandowski. W Poznaniu lokatorzy mogli składać wnioski o wykup do 2008 roku. W kolejnych latach te wnioski miały być realizowane.
Pani Elżbieta nie rozumie, dlaczego sprzedaż została wstrzymana i nie wszyscy, którzy złożyli wnioski w terminie, mogli wykupić mieszkanie.
Dlaczego jedni mogli z tego skorzystać, a inni już nie? To są zaległości od 2008 roku, to jest siedemnaście lat
- mówi pani Elżbieta.
Mieszkańcy w ostatnich tygodniach przychodzą do miejskich radnych i mówią o niesprawiedliwości. Chcą wznowienia sprzedaży. Krytykują też pomysł wprowadzenia zakazu w całym kraju.
Wiceminister Tomasz Lewandowski broni swoich decyzji. Polityk podkreśla, że niespełna pięć procent mieszkańców Polski mieszka w zasobie komunalnym. "Niesprawiedliwe jest to, że młody człowiek czy młoda rodzina, którzy nie mieli szczęścia mieszkać w zasobie komunalnym, muszą zaciągnąć kredyt na 30 lat' - dodaje wiceminister.
A sąsiad, ktoś kto miał to szczęście, że jego rodzice mieli jeszcze z okresu PRL-u mieszkanie, przejmuje duże mieszkanie w dobrych lokalizacjach za ułamek wartości
- mówi Lewandowski.
Według wiceministra, w 1990 roku w Polsce były dwa miliony mieszkań komunalnych, a dziś jest ich tylko około siedmiuset kilkudziesięciu tysięcy.
Co roku jest sprzedawanych od 15 do 20 tysięcy mieszkań z bonifikatami
- dodaje Tomasz Lewandowski.
Polityk lewicy podkreśla, że możliwość sprzedaży mieszkań z bonifikatą sięgającą 99 procent została wprowadzona w 1997 roku, kiedy lokalne władze nie miały pieniędzy na remonty takich budynków. Jego zdaniem dziś sytuacja się zmieniła i samorządy mogą pozyskiwać dofinansowanie na przeprowadzenie takich prac.