Przepis jest banalnie prosty - 80 kilogramów śliwek, koniecznie węgierek. Do tego od 10 do 15 kilogramów cukru. Smażyć przez siedem godzin, ciągle mieszając. Kto to wytrzyma? Panie z Koła Gospodyń Wiejskich "Włościanki" Gdy jesienią nad Białośliwiem unosi się biały dym to oznacza tylko jedno Włościanki smażą powidła.
Ale, żeby mieć taki efekt, najpierw trzeba mieć kierownika. Przewodniczącą koła i całego przedsięwzięcia jest pani Irena. Potem to już kwestia technologii. Śliwki wędrują do specjalnego, miedzianego kotła i następuje najważniejsze - mieszanie. Niepowtarzalny smak zapewnia dym z drewna owocowego i oczywiście gatunek śliwek.
Jedno takie smażenie to 120 słoików powideł. Podobno najlepiej smakują ze świeżą bułką, są też dobre do placków i rogali.
Kinga Grabowska/int