Anonim jednoznacznie zarzucał bowiem prezydentowi Ostrowa Wielkopolskiego nieuczciwość. List otrzymało troje radnych, z których jeden - notabene koalicjant - przekazał go blogerowi, a ten umieścił go bez żadnej weryfikacji na swojej stronie internetowej. Wtedy Jarosław Urbaniak skierował sprawę do sądu.
W uzasadnieniu wyroku sędzia Wojciech Baszczyński nie zostawił na oskarżonym suchej nitki. "Ten proces wykazał nie tylko, że oskarżony nie był w stanie wykazać prawdziwości zarzutu, ale wykazał, że te zarzuty było kompletnie, totalnie nieprawdzie, nie mające żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości". Prezydent Jarosław Urbaniak był zadowolony z wyroku. "Wyrok był miażdżący, a jeszcze bardziej miażdżące było uzasadnienie. Nie wolno w walce politycznej posługiwać się kłamstwem. To oskarżenie odbiło się w mieście szerokim echem, nie było innego wyjścia, jak pójść z tym do sądu".
Bloger będzie musiał przez cztery miesiące wykonywać po 20 godzin prac społecznych, zapłacić 1000 zł nawiązki finansowej na hospicjum oraz zamieścić przeprosiny w lokalnych i regionalnych mediach tradycyjnych i elektronicznych.