Samorządowcy, nauczyciele, a przede wszystkim przedsiębiorcy biją na alarm, bo w Gnieźnie i okolicach zaczyna brakować rąk do pracy. Bezrobocie spadło do rekordowej liczby około 8% ale najgorzej jest z pozyskaniem wykształconych fachowców.
- W zasadzie w całości brygady wyruszają w całości na zachód - mówi szef jednej z firm budowlanych Henryk Kaczor. Przyczyną pokoleniowej dziury, według dyrektora Centrum Kształcenia praktycznego w Gnieźnie Sylwestra Sipa jest błąd systemowy: w latach 90 szkolnictwo zawodowe zostało zepchnięte na margines. Dlatego lokalne firmy robią co mogą aby zachęcić uczniów do zawodówek. - Dzieci przyjeżdżają do nas do zakładu, wchodzą na produkcję, patrzą jak to wygląda, dostają od nas informacje i prezentacje mówi Justyna Głowska z firmy NB Polska.
Jednak według doradców zawodowych - trzeba też do zawodówek przekonać ...rodziców bo to oni w większości podejmują decyzję o wyborze szkoły przez dziecko. - Chcemy by szkolnictwo zawodowe miało odpowiednią rangę - dodaje starosta powiatu Beata Tarczyńska. Z powodu braku fachowców na lokalnym rynku pracy, miejscowi przedsiębiorcy zatrudnili w zeszłym roku ok 2,5 tys pracowników z Ukrainy.
Według badań doradców zawodowych w powiecie brakuje wykwalifikowanych pracowników aż w 50 zawodach. Dlatego szczególny nacisk kładziony jest teraz na pozyskanie do zawodówek - uczniów gimnazjów. Czym ich przyciągnąć?