Policję zaalarmował przypadkowy kierowca, który zauważył na drodze leżący rower. Gdy się zatrzymał, zobaczył rannego mężczyznę na poboczu.
Funkcjonariusze w toku śledztwa odnaleźli w Borku Wielkopolskim samochód dostawczy z uszkodzeniami, które mogły odpowiadać potrąceniu. Kierowca został zatrzymany i przesłuchany. Jak podkreśla, szef gostyńskiej prokuratury Bogdan Zygmunt, mężczyzna przyznał się do samego udziału w zdarzeniu.
Był świadom, że doszło do jakiegoś uderzenia w prawe naroże szyby i w lusterko. Jednakże w jego ocenie był przekonany, że to mógł być jakiś duży ptak. On nie miał świadomości, przynajmniej według jego wyjaśnień, że doszło do powrócenia w tym zdarzeniu rowerzysty, który poruszał się w tym samym kierunku
- powiedział Radiu Poznań prok. Bogdan Zygmunt.
41-latek z poważnymi obrażeniami trafił do szpitala w Lesznie, gdzie pozostaje pod opieką lekarzy. Wstępnie stwierdzono u niego m.in. złamanie miednicy, jednak śledczy czekają na pełną opinię medyczną, która określi ostateczny zakres obrażeń.
Prokuratura zapowiada, że w sprawie zostanie przeprowadzona rekonstrukcja wypadku z udziałem biegłych, która ma pomóc odtworzyć jego przebieg i zweryfikować wersję przedstawioną przez kierowcę. Mężczyzna został objęty dozorem policji i musi wpłacić poręczenie majątkowe.
CZYTAJ TAKŻE: Jest zatrzymanie po potrąceniu rowerzysty. Patrol zauważył podejrzane auto