NA ANTENIE: Serce i umysł
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Centrum miasta - piesi czy samochody?

Publikacja: 04.04.2013 g.12:25  Aktualizacja: 04.04.2013 g.12:37
Poznań
Dla kogo powinno być centrum miasta? Czy zawsze niepodzielnie będą w nim rządzić samochody? Czy damy żyć także pieszym i rowerzystom? Jak Poznań realizuje "Politykę Transportową" - dokument pokazujący kierunki rozwoju? Kto jest "królem" w ścisłym centrum stolicy Wielkopolski - między al. Niepodległości, ul. Solną, Garbarami? Dlaczego piesi i komunikacja publiczna mają ciągle "pod górkę"?
panorama poznan stary rynek2 - Jacek Butlewski
/ Fot. Jacek Butlewski

Spis treści:

    Kiedyś mówiło się o wyciszaniu ruchu w śródmieściu - dziś rzeczywiście jest tam mniej ruchu... pieszych. Po ulicy Święty Marcin i 27 Grudnia właściwie nie ma po co chodzić, a dotrzeć na własnych nogach w okolice Starego Rynku wcale nie jest tak łatwo. Dla kogo jest przeznaczone centrum Poznania - kto powinien tam mieć pierwszeństwo i przywileje w ruchu? Czy w Poznaniu jest centrum miasta, po którym się spaceruje, ewentualnie jeździ na rowerze? A może takiego obszaru nie ma i dlatego samochody rozjeżdżają pieszych nawet na uliczkach okalających Stary Rynek?

    Zdaniem radnego Tomasza Lipińskiego piesi w Poznaniu są dziś dyskryminowani, m.in. dlatego, że na zielone światło czekają zdecydowanie za długo. Radny napisał w tej sprawie interpelację, w odpowiedzi dowiedział się, że miasto nie można nikogo uprzywilejowywać. Czy taka odpowiedź jest zgodna z duchem "Polityki Transportowej Miasta Poznania", ważnym dokumentem uchwalonym przez radnych kilkanaście lat temu? Jak pogodzić interesy wszystkich uczestników ruchu? Zapytaliśmy o to radnych, a także byłego wiceprezydenta Poznania - Pawła Klepkę, który był odpowiedzialny m.in. za komunikację. Gościem na antenie będzie jego następca - Mirosław Kruszyński.

    Były wiceprezydent podaje prykład trasy tramwajowej przez ulicę Ratajczaka, o której dużo się mówi, a której wciąż nie ma. Wiele lat temu, gdy powstawała Strefa Ograniczonego Postoju, tylko ścisłe centrum było czerwona strefą, najdroższą, bo chodziło o to by wjeżdżało tam jak najmniej samochodów - co dziś zostało z idei wyciszonego centrum? Czy nie da się dziś ograniczyć wjazdu samochodów do centrum?

    Co zostało z pomysłów, które pojawiły się przy budowie parkingu podziemnego pod placem Wolności? Część okolicznych ulic miała zostać całkowicie wyłączona z parkowania. Zakaz parkowania miał obowiązywać na ul. Ratajczaka, 3 Maja, Paderewskiego, na placu Cyryla Ratajskiego, ul. Zamkowej. Dziś stoją tam samochody.... Te zaparkowane na przy torach tramwajowych na pl. Wolności bardzo często blokują przejazd bimbom. Kierowca bez wyobraźni, który tak zaparkuje swoje (zwykle czteroosobowe auto), blokuje jeden lub kilka tramwajów, a których mieści się 150 i więcej pasażerów.

    Lobby samochodowe jest dziś w Poznaniu najsilniejsze. W wielu miastach jest tak, że centrum to miejsce dla pieszych. Nieźle pod tym względem radzi sobie Kraków. W Wiedniu na stare miasto może wjechać każdy pojazd, pod warunkiem, że nie jest samochodem. Zobaczymy tam więc dorożki, riksze, segwaye, rowery, tricykle, hulajnogi, ale aut - nie ma!

    W Poznaniu jest potężny ruch samochodowy. Dwa lata temu podawano, że przekroczyliśmy poziom 500 samochodów na tysiąc osób, podczas gdy na zachodzie waha się on od 200-do 600 samochodów. Nie ma szans, żeby wszyscy chętni dostali się do centrum miasta - co więc zrobić, żeby ujarzmić ruch samochodowy i pozwolić żyć w mieście rowerzystom i pieszym?

    Nie udaje się ograniczyć liczby samochodów w centrum, nie udaje się ograniczyć także ich prędkości - wprowadzanie projektu "Strefa Tempo 30" też się ślimaczy. Miasto próbuje ją stworzyć od dwóch lat. To obszar, w którym kierowcy mają maksymalnie jeździć 30 kilometrów na godzinę, a przywileje mają mieć piesi i rowerzyści. Pierwszy obszar strefy miał być gotowy w czerwcu 2011 roku, ale do dziś nie został skończony.

    Sporym problemem dla pieszych poruszających się po centrum są sygnalizacje świetlne i przyciski, które bardzo często nie działają. I pieszy nie wie wtedy co ma robić, bo może czekać i czekać, a zielonego światła i tak zobaczy (awarie przycisków, małoczułe przyciski, które wymagają zdjęcia rękawiczek, bo bez tego nie załączają się). Doktor Michał Beim z Instytutu Sobieskiego zwraca też uwagę na to, że przyciski są montowane z lewej strony co często dezorganizuje ruch pieszych.

    Zdaniem doktora Michała Beima na zachodzie odchodzi się od montowania przycisków dla pieszych. Pieszy nie powinien prosić o zielone światło. Sygnalizacja goni sygnalizacje - Poznań jest miastem świateł. Czy w centrum miasta powinno być ich mniej? W zeszłym roku w Poznaniu powstał deptak na Wrocławskiej - już wiadomo, że to sukces. Na czas mistrzostw Euro 2012 wyłączono z ruchu kolejne ulice w centrum, ale po turnieju ponownie je otwarto. Czy w Poznaniu powinny być kolejne deptaki?

    Dlaczego w okolicach Starego Rynku nie dominuje ruch pieszych? Wydaje się naturalny np. ze względu na turystów, którzy nie chcą robić sobie zdjęć z zabytkami na tle nowoczesnych aut Podczas EURO wyłączony był całkowicie ruch samochodowy wokół szeroko rozumianego Rynku - dlaczego nie można było wtedy wykorzystać okazji i już ich nie otwierać? Może przydałaby się np. raz na miesiąc "akcja lawetowa". Gdyby wywieźć wszystkie nieprawidłowo zaparkowane samochody - może wtedy kierowcy zaczęliby przestrzegać przepisów? Dlaczego miejskie służby najpierw "siedem razy" ostrzegają, że wywiozą auto na lawecie, a potem ... i tak go nie wywożą?

    O uporządkowanie ruchu w rejonie Starego Rynku apelują od dłuższego czasu przewodnicy miejscy i Poznańska Lokalna Organizacja Turystyczna.

    Czy zamykanie Starego Miasta i centrum dla ruchu samochodów ma sens? A może to pomysł z XIX i XX wieku? Może w XXI wieku należałoby poprowadzić arterie przelotowe przez Stary Rynek, Wrocławską, Wroniecką, Wielką i Paderewskiego? Zapraszamy do dyskusji na antenie i w internecie.

    https://radiopoznan.fm/n/