NA ANTENIE: JOY/MAMAS GUN
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Chcą mieć dzieci, ale boją się

Publikacja: 21.11.2011 g.12:12  Aktualizacja: 22.11.2011 g.10:11
Poznań
Ile kosztuje dziecko - jego wychowanie i wykształcenie? Czy młodych rodziców zadowala becikowe i ulga podatkowa? Czy ustawa o opiece nad maluchami pomaga im znaleźć bezpieczne miejsce dla niego, gdy oni sami pracują? A co z pracą i własnym mieszkaniem? Takie pytania zadają sobie młodzi ludzie, pragnący założyć rodzinę. Czy patrzą w przyszłość z niepokojem?
Dzieci na dworcu - Katarzynki - Adam Michalkiewicz
/ Fot. Adam Michalkiewicz

Spis treści:

    Dziś statystyczna rodzina to dwa plus dwa. W Poznaniu rodzi się rocznie 15 tysięcy małych obywateli czyli tyle samo co w latach 80. Może więc wcale nie jest tak źle? Na jakie wsparcie państwa liczą młodzi ludzie? Czy ta pomoc idzie dziś w dobrym kierunku? Jak Polacy oceniają politykę prorodzinną w Polsce?  Premier Donald Tusk w piątkowym exposé zapowiedział podwyższenie o 50 procent ulgi prorodzinnej na każde trzecie i kolejne dziecko. Ulga na pierwsze i drugie dziecko pozostanie niezmieniona. Pozostaje też becikowe. Od 2013 stracą je jednak rodzice, których dochody roczne przekroczą 85 tysięcy złotych i którzy mają tylko jedno dziecko. 

    W tym miało być lepiej w systemie opieki nad dziećmi do trzeciego roku życia - samorządy dostały możliwość jej lepszego organizowania - czy to się udało? Czy coś zmienia się na lepsze w temacie pracy i własnego mieszkania dla młodych? Jakiej pomocy oczekują od państwa młodzi ludzie, którzy myślą o założeniu rodziny i posiadaniu dzieci? Nasz reporter spotkał młodych ojców, który własnie doczekali się pierwszego dziecka.

    Ile kosztuje wychowanie dziecka? Jakiego wsparcia od państwa, od rządu oczekują młodzi ludzie, którzy myślą o założeniu rodziny? Czy mamy w Polsce politykę prorodzinną? czy ta pomoc idzie dobrym kierunku? Czy trudno dziś decydować się na dziecko? W ostatni piątek w poznańskim Urzędzie Stanu Cywilnego podpisano 13-tysięczy akt urodzenia dziecka. Rocznie rodzi się w Poznaniu mniej więcej 15 tysięcy małych obywateli - to tyle samo co w latach wyżu z lat 80. Może więc nie jest tak źle?

    Dla większości Polaków dwójka dzieci to maksimum, jedno - to średnia. Dlaczego wielodzietne rodziny są niemodne - czy decydują tylko finanse?  Wychowanie dziecka w Polsce do 18 roku życia to koszt około 200 tysięcy złotych - tyle wyliczył Urząd Komisji Nadzoru Finansowego i rozpoczął kampanię  "Z rodziną trzeba się liczyć". - Spora część osób - deklaruje, że nie potrafi sobie ułożyć budżetu - myśląc o tym, co będzie za trzy, cztery lata, że trzeba będzie wysyłać dziecko np. na tenisa czy obóz naukowy i że trzeba będzie za to płacić -mówił a Anika Ochotnicka z Departamentu Edukacji Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego. Wyjaśniła, że grupą docelową kampanii są osoby młode, które niedługo będą zakładać rodziny, albo są już młodymi rodzicami lub wkrótce nimi będą. - Czeka je okres wyrzeczeń, postów, oszczędności, inwestowania i nieustannego myślenia o pieniądzach - twierdzi Ochotnicka.

    Tylko czy taka kampania nie zniechęci? Młodzi rodzice zamiast wsparcia dostają komunikat - chcesz mieć dziecko - musisz mieć pieniądze, albo przynajmniej pomysł jak je zdobyć. Tymczasem dziecko jest skarbem samo w sobie. Czy rzeczywiście takiej pomocy od państwa oczekują rodzice? Ich problemy zapewne zna Fundacja Familijny Poznań.

    Wielodzietne rodziny, czyli czwórka, piątka dzieci - to dzisiaj rzadkość. Czy pracownicy Fundacji Familijny Poznań znają takie rodziny? W Poznaniu rodzi się tyle dzieci co w latach 80-tych czyli wydaje się, że dużo - czy do sygnał, że coś w tej kwestii drgnęło?

    Czy trudno dziś decydować się na dziecko? Zapraszamy do dyskusji na antenie i w internecie.

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 13
    hetman 29.11.2011 godz. 12:47
    Nie przesadzaj Paweł,tam gdzie sa ważne lub trudne tematy to ivh nie ma.
    Paweł Syposz 25.11.2011 godz. 19:52
    No tu ciach i trach miałem super dzień pierwszy raz udało mi się wystąpić na antenie powiedziałem co myślę i powiedziałbym oooooo dużo dużo ale czasu zabrakło .Od 2 miechów razem słuchamy z żonką radyjka super kadra i tematy.Pozdrowienia z Helu dla Merkury.
    igo. 22.11.2011 godz. 13:41
    W PRL,u po wojnie były gruzy i szabrownicy. Po 56,tym Władysław Gomułka dał ludziom trochę oddechu, ponowny kryzys władzy i kryzys gospodarczy dopadł jednak już Polskę w 1970 roku. Za Edwarda Gierka się trochę poprawiło. Spółdzielczość w Poznaniu się rozwinęła, poprawiła się opieka socjalna. Nie było jednak mowy nadal o własnym biznesie czy wyjazdach do pracy poza Polskę. "Młodym" pomagała przede wszystkim rodzina. Jeszcze rodzina 3,y pokoleniowa. Ci co chcieli przyspieszyć swój start już na swoim musieli wyjechać na Śląsk. Do wzięcia od zaraz praca w kopalni lub w hucie + mieszkanie zakładowe dla przyjezdnych. Praca ciężka i niebezpieczna, mieszkanie puste. Nikt nie płacił nikomu za stanie przy łopacie. Ludzie dorabiali się spółdzielczych mieszkań przez kilku lub kilkanaście lat, wyposażanie tych mieszkań trwało następne lat 10. Nie czekano z dziećmi do momentu odbioru kluczy od własnego mieszkania.
    do igo 21.11.2011 godz. 21:16
    w PRLu było trudniej, ale łatwiej zarazem....
    byle praca przy łopacie wystarczała na życie - ktoś nie miał pracy? dostawał propozycje nie do odrzucenia. były przydziały na mieszkanie. były bezpłatne, lub bardzo tanie żłobki, przedszkola.

    teraz wszystko kosztuje:
    chcesz gdzieś mieszkać? proszę bardzo 1500/mc wynajem, lub 1500/mc rata kredytu...
    przedszkole? proszę bardzo - 800zł/mc
    średni zarobek wśród ludzi w wieku 25-30? poniżej 1500 na rękę.
    przy założeniu, że przez jakiś czas przed i po urodzeniu dziecka matka nie może pracować a potem jeśli oboje rodzice chcą pracować, trzeba zapłacić za żłobek, lub przedszkole
    jeśli młodzi chcą gdzieś mieszkać, MUSZĄ pracować oboje - bo dochód jednej oosby ledwie starczy na wynajem/kredyt - a jeść trzeba.
    jeśli ma pracować tylko jedno z dwojga, to musi zarabiać 2x więcej niż rówieśnicy, aby to utrzymać.
    jeśli ma być dziecko, to ojciec przynajmniej przez jakiś czas musi zarabiać 3x więcej... a potem, gdy matka wróci do pracy, oboje muszą pracować za więcej - żeby starczyło na żłobek/przedszkole.
    coś się nie powiedzie? wypowiedzenie najmu, albo wypowiedzenie kredytu...

    kati 21.11.2011 godz. 21:04
    ja bardzo chcialabym mieć dzieci...ale nie mogę... dla tych co świadomie nie chcą ich dedykuję myśl jakby twoi rodzice tak mówili to by cię tu nie było.
    ckm 21.11.2011 godz. 19:23
    Najbardziej popularny model rodziny w Polsce to oczywiście 2+2 (mama,tata,kot i pies).
    Nie licz na nasze wspaniałe Państwo i Kościół , jak będziesz planował swoją rodziną to przypomnij sobie stare powiedzenie "chcesz liczyć to licz na siebie".
    igo. 21.11.2011 godz. 14:38
    Moi Rodzice w kwestii wychowania dzieci mieli gorzej niż obecne pokolenie 20 - 30 latków. Założyli rodzinę tuż po wojnie. Nie było lekko. Moja Mama masło musiała ubijać z mleka sama, mleko dowoził chłop ze wsi. Dzień w dzień. Nie było marketu "Piotr i Paweł" czy TESCO. Często nie było prądu itd.. ogrzewanie wyłącznie węglowe; piece kaflowe, kotlina. Nikt jednak nie narzekał. Dziadkowie moich rodziców mieli jeszcze gorzej. II RP była surowsza niż PRL. Bać się mieć dzieci? Taki dylemat ani dla moich Rodziców, ani moich Dziadków NIE ISTNIAŁ !!!
    Przemek 21.11.2011 godz. 13:33
    Nie się państwo i politycy odp.. no powiedzmy odczepią od rodziny. Rodzina ma być autonomiczna, bez nadzoru wielkiego brata czy nie dałem synowi klapsa. Rzecz jasna zdarzą się rodziny patologiczne - nie da się uszczęśliwić wszystkich. Nie można karać 97% za istnienie 3% "niewydolnych wychowawczo". W kwestiach finansowych należy znieść wszelkie becikowe, ulgi prorodzinne itp. W zamian za to obniżyć podatki (lub jeszcze lepiej znieść podatek PIT - swego rodzaju karę, że pracujesz, a im lepiej pracujesz tym bardziej jesteś ukarany)
    Justyna 21.11.2011 godz. 12:57
    Witam ,mamy jedno dziecko ale coraz częściej mówimy o drugim.Szczególnie wtedy gdy nasza córeczka mówi,że chce mieć braciszka.Wiemy ,że będzie trudno ,tym bardziej że spłacamy kredyt ,jednak nie chcemy pozbawić naszego pierwszego dziecka rodzeństwa.Wydaje mi się ,że z Bożą pomocą się uda wszystko przetrwać.Nie mając rodzinnego lub innej pomocy finansowej.
    Ania 21.11.2011 godz. 12:52
    Kochani a pamiętacie czasy kiedy uczyliśmy się z jednych podręczników ? Zbliżam sie do 40 - stki mam starszego brata i jakoś wyuczyliśmy sie na jednych książkach. Nie było potrzeby wydawania co roku kolosalnych sum na podręczniki. Rodzinom wielodzietnym chociażby w tym aspekcie naprawdę obecnie bywa ciężko
    Toms 21.11.2011 godz. 12:40
    przepraszam czy dzieci do biznes? czy zakładając rodzinę bedziemy mieć dzieci jak mi państwo zapłaci? Wszyscy oczekują że państwo im będzie płacić,Państwo ma stwarzać warunki a im bogatsze społeczeństwo tym warunki będą lepsze.
    fever 21.11.2011 godz. 12:36
    O cym my dyskutujemy? Przecież 90% społeczeństwa to katolicy. Każde kochające się małżeństwo powinno mieć kilkanaścioro dzieci. A gdybyśmy mieli problemy z utrzymaniem tych dzieci, to wtedy trzeba się udać do kurii, bo księża nawołują do tego, żeby nie używać antykoncepcji (bo to grzech) i płodzić całe mnóstwo dzieci. Może niektórym biskupom brzuchy by się zmniejszyły i może przestaliby jeździć wypasionymi furami.
    Ratajanin 21.11.2011 godz. 12:34
    Nie mam dzieci i nie chcę mieć. To moja decyzja. I wiecie co? Jestem przez to prześladowany i dyskryminowany przez rodzinę i bliskich. Oni uznają, że dzieci to największe szczęście i skarb. A ja się boję, że nie będę miał czym tego dziecka nakarmić, jak np. zachoruję, czy postarzeję się. W Polsce posiadanie dzieci jest wręcz nakazem!