NA ANTENIE: TO BYL SWIAT W ZUPELNIE STARYM STYLU/URSZULA SIPINSKA
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Ciche, szybkie, klimatyzowane... pociągi

Publikacja: 16.06.2011 g.12:20  Aktualizacja: 16.06.2011 g.16:09
Poznań
Czy mieli Państwo okazję jechać napowietrzną koleją w Japonii albo TGV, czyli francuską szybką koleją? Rekord prędkości francuskiego pociągu to 574,8 kilometrów na godzinę. Jak na tym tle wyglądają polskie koleje? Kilka, teoretycznie konkurujących ze sobą, ale nie radzących sobie zbyt dobrze, spółek kolejowych. Ograniczenie prędkości do 20 km/h, średnia wieku wagonów - ponad 30 lat i "legendarne" ubikacje w wagonach. Czy są szanse, że kiedykolwiek dogonimy Europę w tym obszarze?
ELF - pociąg dla Wielkopolski - PESA Bydgoszcz
/ Fot. (PESA Bydgoszcz)

Spis treści:

    W Belgii testowany jest pociąg napędzany energią słoneczną. W niemieckich kolejach regionalnych nie ma nic nadzwyczajnego w tym, że w wagonie można podłączyć laptopa, czy naładować komórkę, nie mówiąc już o powszechnej klimatyzacji w pociągach. Do tego jest czysto. Kiedy polska kolej osiągnie chociaż minimalny poziom europejski? Zapytaliśmy o to Krzysztofa Pawlaka ze spółki Przewozy Regionalne.

    Nie tylko tabor kolejowy - ale również tory kolejowe są w wielu miejscach Wielkopolski w fatalnym stanie. Ruszyły co prawda remonty tras kolejowych z Poznania do Wągrowca i do Wolsztyna. Ale czy to nie za mało?  Rekord prędkości francuskiego pociągu TGV to... ponad 500 km na godzinę. Oczywiście na co dzień takie pociągi jeżdżą zdecydowanie wolniej, bo "tylko" 320 km/h. W Wielkopolsce jest tylko kilka odcinków, gdzie pociąg może jeździć 160 km/h. Tymczasem Polska, zdaniem fachowców, jest wymarzonym krajem do realizacji przewozów kolejowych. Miasta są stosunkowo niedaleko siebie. Gdyby polskie pociągi osiągały prędkość około 200 km na godzinę, to podróż między miastami trwałaby 1,5 do 2 godzin. W takiej sytuacji kolej wygrywałaby z transportem lotniczym, choćby dlatego, że lotniska zwykle znajdują się poza miastem, a pociągi wjeżdżają na dworce w centrum.

    Krzysztof Pawlak, wicedyrektor spółki Przewozy Regionalne, przyznaje, że stan taboru jest tak samo fatalny jak torów, bo brakuje pieniędzy na na naprawdę duże zakupy. Właściwie pozostaje głównie modernizacja tego co już jest. Nowych linii nie buduje się, raczej zamyka się stare. Niestety okazuje się, że problemu nie rozwiąże zakup nowoczesnych pociągów, konieczne są również modernizacje torów, peronów, dworców.

    Za 1,5 roku na wielkopolskie tory wyjadą ELFy - to nowoczesne pociągi, które kupił samorząd województwa. Włodzimierz Wilkanowicz, szef Kolei Wielkopolskich uważa, że wtedy pasażerowie odczują poprawę i podróż stanie się dużo przyjemniejsza niż dziś. Chociaż - jego zdaniem już teraz jazda Kolejami Wielkopolskimi jest wygodniejsza niż jeszcze kilka lat temu.

    Czy nowe pociągi to światełko w tunelu? Czy za tym pójdą inne zmiany na torach, dworcach i w pociągach? Czy w toaletach w wagonach będzie wreszcie woda, mydło i papier toaletowy? Kiedy kolej "nauczy się" szybszego reagowania na sytuacje nagłe, np. dołączając dodatkowe wagony do przepełnionego pociągu wiozącego ludzi nad morze? Co Państwo sądzą o sytuacji na kolei? Czy widać jakąś poprawę? A może koleje w Polsce należy zlikwidować, bo utrzymanie infrastruktury jest za drogie? Może przewozy pasażerskie powinny być realizowane tylko za pomocą autobusów i mikrobusów? Zapraszamy do dyskusji na antenie i w internecie.

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 4
    alicja 17.06.2011 godz. 08:29
    Przemek, a już myślałam, że tylko ja tak myślę. Dziś w piątek znowu gość się rozgaduje nad rozlanym mlekiem jak to będzie super na kolei. Ręce opadają od tych obietnic.
    Przemek 16.06.2011 godz. 23:23
    @alicja: nic dodać, nic ująć. Ja jeszcze bym dołożył z 10 - 20 związków zawodowych: maszynistów lokomotyw EU07, maszynistów EZT, dróżników trzeźwych i pijanych itd. A jak coś nie pasuje to dany związek organizuje strajk! I już.
    alicja 16.06.2011 godz. 13:00
    Trochę pojeździłam PKP tak latem jak i zimą. W jednym i drugim przypadku tragedia. Latem przyklejona do siedzeń z dermy, zimą na głowę sypie się śnieg, a w tyłek parzy siedzenie. Jazda do Ostrowa to tragedia, średnia to 40km /h . Jechałam też takim wagonem który tak telepał, trzaskał drzwiami, że pasażerowie najpierw mieli strach w oczach, a później wpadli w pusty śmiech. Co tam fitnes, po takiej jeździe wszyscy schudli. Nie dało się czytać , pisaś ani jeść. nie mówiąc o spaniu. Na naszym poznańskim dworcu smród brud i walające się kości od kurczaków. Zgroza. Tak na koniec to myślę, że na koleji jest za mało spółek, ja bym jeszcze kilkadziesiąt dołożyła. Każda strona toru inna spółka, każdy semafor inna, może każdy wagon itd. Jeśli nie będzie jednego pana nad wszystkim to nigdy nie będzie dobrze.
    podróżnik 16.06.2011 godz. 12:33
    Niestety straciliśmy szansę, żeby gdzieś od 1993-1995 roku budować nowoczesną infrastrukturę kolejową. Wtedy linie były jeszcze w dobrym stanie, wystarczyłyby stałe remonty. Ale w Polsce postawiono na komunikację samochodową, co, jak się okazało, nie udało się. I z tego powodu nie mamy ani autostrad, ani szybkich linii kolejowych. I ludzie jadą do Warszawy samochodem, gdy nawet autostradą zajmuje to 4-5 godzin, bo trzeba się wbić do miasta, zamiast jechać pociągiem 3 godziny. A potem na ulicach jest rzeźnia i wypadki, bo wszyscy duszą na gaz, żeby zdążyć na spotkanie w ministerstwie czy samolot z Okęcia.