Śladami "Matki trędowatych" – Redemptoris Missio szykuje wyjazd do Ugandy
Według posła Sasina, wycofanie się koreańskiego KHNP z działalności w Polsce to ostateczny dowód na upadek tego projektu. Jego zdaniem Konin idealnie nadawał się do realizacji projektu państwowo-prywatnego. Jacek Sasin dodał też, że Konin nie ma szans, by powstała tam druga państwowa elektrownia jądrowa.
Gdybym ja miał wybierać pomiędzy tymi dwoma lokalizacjami, to w oczywisty sposób wybrałbym Bełchatów, a nie Konin Pątnów. Z jednego podstawowego powodu – to ma być elektrownia realizowana przez polski rząd. W związku z tym, jaki sens jest wybierać lokalizację, którą polski rząd nie dysponuje, bo tu przecież mamy do czynienia z elektrownią, która jest własnością prywatną
- mówi Jacek Sasin.
Jacek Sasin dodał też, że w Bełchatowie zarówno grunt, jak i infrastruktura nie jest własnością prywatną.
Poseł PiS, Zbigniew Hoffmann, skomentował również działalność powstałego w sierpniu sztabu promocyjnego „Atom dla Konina”, który tworzą m.in. lokalni samorządowcy i poseł KO, Tomasz Nowak.
Uważam tę operację za mistyfikację po prostu, z której nic nie będzie wynikało. Szczerze mówiąc, nie zamierzam i mogę to chyba powiedzieć za pozostałych posłów oraz senatora z naszego regionu, nie zamierzam w tej fikcji brać udziału, bo traktuję to jako teatr i po prostu kłamstwo, oszukiwanie mieszkańców naszego regionu. Nie chcę się w to angażować
- wyjaśnia Zbigniew Hoffman.
Posłowie PiS zwracali uwagę, że elektrownia jądrowa w Koninie miała być szansą dla regionu, który odchodzi od węgla, a także szansą dla Polski. Dodali, że dzięki inwestycji m.in. powstałyby nowe miejsca pracy, dostarczana byłaby również do gospodarstw domowych tania energia.
Według zapowiedzi Ministerstwa Przemysłu, decyzja o lokalizacji drugiej elektrowni jądrowej – czy w Koninie, czy w Bełchatowie – może zapaść w 2027 roku.