Centrum świętego Jerzego, które podpisało kontrakt, po kilku miesiącach działalności izby przyjęć wyliczyło, że musi dopłacać do jej prowadzenia. Na ostry dyżur zgłasza się więcej dzieci czy planował Fundusz - mówi prezes Centrum Grzegorz Bigaj. Centrum zaproponowało, by w ramach tych samych środków, więcej pieniędzy przeznaczyć na pomoc doraźną, a mniej na działalność oddziału okulistycznego.
Prowadzone do tej pory negocjacje zakończyły się fiaskiem. Szef Centrum o pomoc w rozwiązaniu problemu poprosił wiceministra zdrowia, w efekcie negocjacje zostały przedłużone o kolejny dzień.
W poniedziałek będzie wiadomo, czy doraźna pomoc będzie działać dalej. Na początku przyszłego tygodnia powinny się też zakończyć negocjacje z pozostałymi szpitalami, której do tej pory nie podpisały kontraktów.