NA ANTENIE: NETTY (instr)/DE AMSTERDAM KLEZMER BAND
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Czy jemy poza domem?

Publikacja: 19.05.2014 g.12:25  Aktualizacja: 19.05.2014 g.13:06
Poznań
Po demokratycznych przemianach w Polsce zaczęła się reanimacja restauracyjno-barowej branży. Jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać kolejne "kulinarne" przybytki. W Polsce coraz popularniejsze robiły się obce kuchnie - włoska, francuska, kuchnie orientalne. Ostatnio, jak się wydaje, znów najbardziej cenimy nasze, swojskie dania. Ale czy stać nas na jedzenie poza domem?
restauracja szyld - TomFoto
/ Fot. TomFoto

Spis treści:

    Przed II wojną światową w takim mieście jak Lesznie było blisko 100 restauracji. Jak twierdzą najstarsi mieszkańcy tego miasta - i na brak klientów nie narzekały. A przecież to przedwojenne Leszno było mniejsze od współczesnego. W czasach realnego socjalizmu odwiedzanie restauracji nie należało do dobrego tonu. Inna sprawa, że niewiele też miały do zaoferowania. Jedzenie było kiepskie, kelnerzy niemili, piwo ciepłe, a serwety i talerze niedoprane i niedomyte.

    Dopiero po transformacji ustrojowej sytuacja zaczęła wracać do normalności i wyjście do restauracji przestało być "loterią gastronomiczną". Dziś chcemy zapytać Wielkopolan: czy i jak często jemy poza domem? A jeśli już korzystamy z restauracji, barów czy kawiarni - to co zamawiamy najczęściej?

    O to, czy Polacy chętniej niż jeszcze kilka lat temu, wpadają np. na obiad do restauracji czy barów -  zapytaliśmy leszczyńskich restauratorów - Elżbietę Adamek, Tomasza Czeszela i Piotra Michalaka. Marcin Wojtasik z Katedry Socjologii i Antropologii Obyczajów i Prawa Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego,  pomysłodawca studiów podyplomowych "Kultura kulinarna" twierdzi, że wyraźnie rośnie liczba Polaków odwiedzających restauracje. Twierdzi też, że wychodzenie na obiad, na kolację do restauracji... to coś pozytywnego.

    Spróbowaliśmy też ustalić, jaką kuchnię najczęściej wybierają Polacy. Czy nadal preferują dania z kuchni zagranicznych, jak to było jeszcze kilka lat temu? Sprawdziliśmy też, ile przeciętnie wydajemy na restauracyjne obiady.

    W Lesznie wśród wielu restauracji,  barów, pubów jest i takie miejsce, w którym nie mamy wyboru dania w danym dniu, ale można zjeść naprawdę tanio! To miejsce, to prowadzony przez Spółdzielnię Socjalną bar "Viat". Jednak z najnowszych badań wynika, że co trzeci Polak w ogóle nie stołuje się poza domem, a kiedy już to robi, wydaje zaledwie od 10 do 25 zł.

     Połowa z tych, którzy jadają poza domem, chodzi do restauracji z obsługą kelnerską. Pizzerie i fast foody wybiera co piąty z nas. Tuż za nimi plasują się bary z kuchnią domową (19,8 proc.). Z badań wynika też że, Polacy najczęściej wybierają dania polskiej kuchni - żurek, bigos, pierogi i schabowego z kapustą. Niespełna 18 proc. decyduje się na miejsca specjalizujące się w kuchni włoskiej. To wyraźna zmiana w stosunku do ubiegłego roku, kiedy włoskie potrawy jako najpopularniejsze wskazało aż 27 proc. Polaków. Nieznacznie - o 3,6 pkt proc. - wzrosło zainteresowanie kuchnią hiszpańską, francuską; w tym roku wskazało je 12,7 proc. respondentów. Dalej jest kebab (9,8 proc)., potem hamburgery i hot dogi (3,3 proc.) oraz dania kuchni azjatyckiej, przede wszystkim chińskiej i wietnamskiej (1,7 proc.). Niezmiernie rzadko - zaledwie 0,5 proc. - wskazywano na tzw. polskie sushi robione z ryby maślanej i łososia.

    A czy Państwo odczuwają potrzebę wyjścia do restauracji na obiad? Albo jest to po prostu konieczność: muszę coś zjeść poza domem, bo nic nie ma w lodówce, a na gotowanie brak czasu? Kiedy, dlaczego, gdzie i co - jedzą  Państwo poza domem? Zapraszamy do rozmowy.

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 4
    Janiko 19.05.2014 godz. 12:39
    REWOLUCJE KULINARNE sa tylko i wyłącznie dzieki programom telewizyjnym, radiowym. TV typu. kuchnia plus, R Makowicz, Okrasa, Jakubik lokalnie, ABC gotowanie Marietka, Magda Besler, Oliver, Zdrowie na widelcu - Bosacka przedstawia czego nie należy jesc.
    Z takich programow ludzie dowiaduja się co należy jesc a jakiego świństwa nie należy jesc. na Llazarzu bary i restauracje rosną jak grzyby po deszczu – widac ze jest zapotrzebowanie na bary. Sa to roznego rodzaju knajpki jak indyjska, chinska, arabska itp. widać ze ludzie mają kasę czy co? ja nie chodze bo w domu mam mistrzostwo swiata w gotowaniu. jak ide na miasto to mam chyba pecha, bo zawsze to jedzenie mi szkodzi.
    Janiko

    Jedzący w domu 19.05.2014 godz. 12:38
    Niestety nie stać nas na obiad w restauracji za 100 czy nawet 50 zł. Za taką kwotę najemy się w domu i jeszcze zaoszczędzimy. Musimy tak kombinować, żeby wystarczyło na życie i wszystkie opłaty. I trzeba jeszcze myśleć o przyszłości swojej i dziecka. I nie dać się wciągnąć w kredyty, które teraz wszyscy oferują. Gdybyśmy mieli normalne zarobki, to z pewnością sporadycznie gdzieś byśmy wychodzili. W każdym razie nie jest tak źle, bo przynajmniej wiemy co jemy!!!
    diakra 19.05.2014 godz. 12:37
    Osobiście "stołuję się na mieście" m.in. 2 razy w tygodniu. Jest to w zasadzie konieczność, gdyż rozliczne zajęcia "dodatkowe" po pracy, zmuszają mnie czesto do pozostawania w Poznaniu (mieszkam w Luboniu i korzystam z komunikacji zbiorowej) do godzin wieczornych. Chcąc zregenerować siły i posilić się przed dalszą, pozazawodową, aktywnością nie mam innej opcji niż udać się do jakiegoś lokalu gastronomicznego. Po powrocie do domu jest już pora późnej kolacji, której i tak zazwyczaj nie jadam.
    Piotr 19.05.2014 godz. 12:33
    WCzęsto korzystam z restauracji i kawiarni. W mniejszych miastach najczęściej lokale są zamknięte. A to jest przyjęcie weselne lub inne lub w miasteczku nie ma żadnej kawiarni. Nie cierpię ofert stacji benzynowych lub restauracji z prefabrykatami. Wcale nie jest tam taniej, ale w małych miastach (tak jest w Kórniku) w weekend kolejki do okienka na wynos w wyżej wymienionej blokuje pobliskie skrzyżowanie.