Kuropatwa to dziś gatunek zagrożony i tym organizatorzy akcji (nie pierwszej takiej!) tłumaczą swoje działania. Jak zauważa nasz reporter on sam po raz ostatni stado kuropatw, liczące 17 lub 18 ptaków (dokładnie nie udało mu się policzyć) widział w lipcu, w... Poznaniu, w Muzeum Narodowym, na obrazie Józefa Chełmońskiego, na słynnej wystawie, która jest obecnie w Krakowie.
Wyhodowane na północy kraju, przywiezione w kartonach kuropatwy zostały wypuszczone w dziesięciu różnych miejscach, bardzo starannie wybranych.
Staramy się wyszukiwać w tym rolniczym krajobrazie Wielkopolski miejsca, które są najbardziej zbliżone do czasu, kiedy kuropatw było bardzo dużo. Czyli są to miejsca, gdzie są zakrzaczenia śródpolne, gdzie te pola są mniejsze, gdzie teren rolniczy jest bardziej zróżnicowany, są jakieś uprawy warzyw...
- tłumaczy Wojciech Fabisiak z Nadleśnictwa Konstantynowo.
Program wsiedlania kuropatwy w tej części Wielkopolski zakłada zarazem redukowanie liczby drapieżnych ssaków, zjadających te ptaki. Tym myśliwi tłumaczą odstrzały lisa, jenota czy szopa pracza.