Były senator i biznesmen usłyszał zarzuty podżegania do zabójstwa zaginionego 22 lata temu dziennikarza "Gazety Poznańskiej". Ziętara nigdy nie opublikował nic na temat Aleksandra G., ale - jak mówi Kaźmierczak, który pracował z nim w jednej redakcji - pracował nad jakimś materiałem. Wiedzieliśmy, że Jarek interesował się m.in. nim, dlatego nie dziwi mnie, że prokuratura badała ten wątek. Śledczy zapewniają, że zgromadzili w tej sprawie bogaty materiał dowodowy, m.in. zeznania świadków - mówi Kaźmierczak.
Dziś Aleksandr G. stanie przed krakowskim sądem, bo śledztwo w jego sprawie prowadzi tamtejsza prokuratura. Sąd zdecyduje o ewentualnym areszcie.
Sprawa Ziętary była dwa razy umarzana przez poznańską prokuraturę. Według Kaźmierczaka - historia tego śledztwa to pasmo kompromitacji. - Śledztwo wszczęto dopiero po roku od zniknięcia, a kiedy je wszczęto skupiono się na wątkach "z kosmosu", np. że potajemnie uciekł za granicę - mówi Kaźmierczak. (cała rozmowa poniżej)
Jarosław Ziętara zaginął we wrześniu 1992 roku. Do dziś nie odnaleziono jego ciała.
na zdj. Krzysztof Kaźmierczak