NA ANTENIE: I DANCED WITH ANOTHER LOVE.../BRIGITTE CALLS ME BABY
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Czy ustawa uzdrowi rodzinę?

Publikacja: 05.08.2010 g.11:15  Aktualizacja: 05.08.2010 g.15:15
Poznań
Od 1 sierpnia obowiązuje znowelizowana ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Obowiązuje zakaz stosowania kar cielesnych, zadawania cierpień psychicznych i innych form poniżania dziecka.
pokój do przesłuchań dzieci w sądzie  - Magda Konieczna
/ Fot. Magda Konieczna

Spis treści:

    Nowelizacja uprawnia pracowników socjalnych do interweniowania, gdy zagrożone jest życie lub zdrowie dziecka. Decyzja np. o umieszczeniu dziecka u krewnych czy w placówce opiekuńczej nie może być podejmowana jednoosobowo, ale wspólnie z funkcjonariuszem policji i przedstawicielem służby zdrowia. Daje także rodzicom prawo do odwołania się od tej decyzji. 

    Ustawa wzbudza liczne kontrowersje. Jej przeciwnicy obawiają się, że stworzy pole do nadużyć i może doprowadzić do nadmiernej ingerencji w życie rodziny.

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 6
    Weronika 06.08.2010 godz. 12:28
    Słuchając i czytając wypowiedzi wielu "znakomitości i speców" pedagogiczno - psychologicznych w głowie się kręci od tych mądrości. Już od tysiącleci wiedziano, że proces wychowawczy polega na stawianiu zadań i progów dziecku, dostosowanych do jego wieku i możliwości percepcyjnych. Nie obywa się to bez trudności. Głównym zaś wzorcem zawsze byli rodzice. Niestety dorośli uzurpują sobie prawo do wszystkiego - braku szacunku w stosunku do innych, dziecko staje się ich własnością. Ci, zaś, którzy uważają, że tylko oni kochają swoje dziecko, popełniają najwięcej błędów. Największym to prawo do nieustających wyborów bez względu na ich ważność i znaczenie dla życia dziecka. Dziecko 5 - letnie zamiast wybierać smak budyniu, lalkę; jest pytane: czy podoba się pani w przedszkolu (jeśli jest inaczej to trzeba zmienić, a pani stale się musi starać, dziecko może tylko chcieć albo nie), jakie buty kupić, mebel do pokoju, gdzie chce jechać na wakacje. W ten sposób dziecko jest przytłaczane problemami życia ludzi dorosłych a rodzic twierdzi, że ono tak chciało. Dziecko nie może chcieć, czego nie rozumie, gdyż nie doświadczyło jeszcze, nie potrafi przewidywać i co najważniejsze nie może brać za ten wybór odpowiedzialności. Skutek taki, że 12 letnie dzieci uzurpują sobie prawo do życia ludzi dorosłych bez brania za swoje postępowanie odpowiedzialności. A życie to nie koncert życzeń. Wówczas to rodzice usiłują przywołać dziecko do porządku, które wcześniej otrzymało dużo wolności. Bo tak dorosłym było wygodnie. Kto poczuje smak wolności tak łatwo jej nie odda. I teraz dorośli mają powody do frustracji.

    Wracając do ustawy. Na pewno brakowało paragrafu co do prawa pozostania ofiary w miejscu zamieszkania. Najsłabszym punktem w dotychczasowym postępowaniu była opieszałość policji. Brak dyskrecji i informowanie "katów" o osobach, które zawiadamiają policję o złej sytuacji w rodzinie. Brak staranności i chęci zgłębienia problemu. No i oczywiście sądy, które wydają wyroki "jakby z kosmosu" Widać, że tak naprawdę sąd często nie ma zupełnie pojęcia o problemach w rodzinie. Znam osobiście przypadki, gdzie sąd ustanawiał rodzinę zastępczą, wcześniej pozbawioną praw rodzicielskich. Albo opiekunem prawnym pozostaje rodzic z ograniczonymi prawami rodzicielskimi, dzieci zaś umieszczono w rodzinie zastępczej. Całkowicie nie funkcjonuje instytucja kuratora sądowego. Jest to absolutna fikcja. Nawet kurator piszący sprawozdania sumiennie jest kukłą w machinie sprawiedliwości. Po co sprawozdania, skoro podsądny zupełnie lekceważy sobie taką rozmowę. Kurator powinien pełnić równocześnie rolę doradcy opiekuna zamiast pań z opieki społecznej. Prawie całość nadzoru powinna sprawować jedna osoba, aby podsądny czuł się związany emocjonalnie i zaopiekowany.
    Podsumowując:
    wprowadzanie następnych ogniw instytucji państwowych wprowadzi chaos, a w umysłach dzieci da poczucie "siły". Pozycja rodzica zostaje zachwiana, gdyż dzieci będą miały przekonanie, że rodzic z założenia czyni krzywdę własnemu dziecku. I wszystko, co jest nie po myśli dziecka będzie odczytywane jako zło. Jak wcześniej napisałam wychowywanie to nie koncert życzeń. Jest to zaprzeczenie teorii ciągle wygłaszanej, że dzieciństwo musi być tylko łatwe, miłe i radosne (jeśli ktoś nie zaznał trudu, skąd może wiedzieć, że coś jest łatwe?).
    Jeśli chcemy być społeczeństwem odpowiedzialnym , zdrowym, zdolnym do działania i tworzenia lepszego jutra, musimy również świadomie wychowywać. Ktoś, kto w dzieciństwie nie odmówił sobie czegoś, nie zrobi tego w życiu dorosłym i nie zrozumie, że dla dobra "sprawy" musi to zrobić.
    Z żalem stwierdzam, że to co przez wiele lat funkcjonowało, dawało poczucie stabilizacji, bezpieczeństwa i spokoju, jest w jakiś niezrozumiały sposób niszczone. Nie rozumiem, że nie korzystamy z doświadczeń np. Szwecji, która już zaczęła wyciągać wnioski z wadliwego dotychczasowego podejścia do procesu wychowawczego, które niszczyło rodzinę.
    To co rozwija społeczeństwo i integruje to tylko dobre, żywe kontakty z innymi bliskimi sobie ludźmi, poczucie bezpieczeństwa poprzez stabilizację i jasno określone stosowane normy społeczne. Oczywiście najważniejsza w tym wszystkim jest wyśmiewana kultura osobista nie tylko w domu ale i w życiu publicznym. Cywilizowany język o dobrym brzmieniu. Nawet najtrudniejsze sprawy można omawiać dobrym językiem. Wszyscy to niby wiemy ale co z tego wynika widzimy na co dzień. Jak mają sobie radzić ludzie zwykli, skoro mają takie przykłady w środkach masowego przekazu? To one kształtują ich świadomość i mentalność.
    Hanna 05.08.2010 godz. 15:13
    Pani Anno!Ustawa mówi o przemocy i nie oddziela" klapsów dla dwulatka" od stricte fizycznego znęcania się nad dzieckiem.Ustawa mówi o całkowitym zakazie stosowania kar cielesnych wobec dzieci a klaps jest karą cielesną.Ja nigdy nie byłam przeciwniczką klapsa .Też wychowuję dwóch synów .Starszy 17-latek pozwolił się wychować bez klapsa.Młodszy otrzymał klapsa,bo ten klaps skutkował.Przecież nie znęcałam się nad nim.Każde dziecko jest inne.Jednemu wystarczy słowo,drugiemu palec podniesiony w górę a trzeciemu np.klaps.Nie widzę w tym nic złego.Ja bita nie byłam,ale jeden raz "oberwałam" od mamy.Dzisiaj wiem,że słusznie.Uważam,że ustawa powinna precyzyjnie określić,gdzie zaczyna się "przemoc w rodzinie",bo dojdzie do tego,że mama przed sklepem pacnie dziecko przez pupę, a po chwili za plecami ujrzy policję.Chyba nie o to chodzi.Pozdrawiam.
    cz'ytacz 05.08.2010 godz. 14:28
    Co tu znowu ciekawego wymyślili...?.W nawiasie tzn tak nieoficjalnie napiszę.tylko jak coś nie wyjdzie,to bez pretensji no i biegania za mną z parasolką albo innym narzędziem...(Że warto "posyłać" swoją pociechę do tzw domu dziecka.Najlepiej po 15roku życia)A nauczy się życia,będzie wiedzała co jest trendy,posmakuje co jest dobre a co złe,i w ogóle KUL.Tylko ja zastanawiam się jako szary obywatel,dlaczego ciągle zawyżają mi prognozy np za prąd,skoro żyję oszczędnie...A to dlatego że wymyślono takie racjonalizatorstwo wychowawcze, w którym młodzi bezstresowo robią co chcą (niedaleko nawet postawili im sklepik z dopalaczami).A światło po całym budynku pali się ho,ho.Takie to są wzorce,do zastosowania w życiu...Ja całkiem rozumiem że te dzieci wiele przeszły...ale życie i wychowywanie toczy się nadal.Tym razem wzorcowo i bezstresowo...
    Anna 05.08.2010 godz. 14:03
    Ja w nawiązaniu do wypowiedzi pani psycholog kończącej dyskusję na antenie.
    Proponuję, by w każdym markecie był tzw. pokój negocjacji, w którym to pokoju rodzic po pozbieraniu wierzgajego po podłodze trzyletniego dziecięcia, mógł ze spokojem zasiąść z nim przy stole i porozmawiać o np. imponderabiliach życia codziennego.
    P.S.
    dlaczego pani psycholog wspomniała o "wlepieniu dziecku trzech szybkich" czyżby omne trinum perfectum?
    Anna 05.08.2010 godz. 12:59
    Oj, zle sie w narodzie dzieje... Tyle wypowiedzi aprobujących prawo pięści?! Dziecko to CZŁOWIEK, a nie worek treningowy. Ustawa mówi o przemocy, nie o klapsie dla 2 latka. Wychowałam dwoje dzieci i wnuka bez klapsów na porządnych, dobrych ludzi, jestem z tego dumna.
    equus 05.08.2010 godz. 12:38
    Kiedy mogę zwrócić się do Państwa (chodzi mi o jego struktury administracyjne) o pomoc wychowawczą. W podanym przykładzie między szefem a pracownikiem np. jest to sąd pracy. Czy gdy moje dziecko pierwszy raz wykona nieudaną próbę kradzieży, mogę mu tłumaczyć, gdy po raz kolejny, to co? Mam wezwać policję? Proszę o realne rozwiązanie tego problemu. Załóżmy że dziecko ma 10 lat.