Szamotulskie rowery miejskie to eksperyment bazujący na zakończonym projekcie komercyjnym. Gdyby miasto chciało utrzymać dotychczasowy system związany z aplikacją, kosztowałoby to ponad 300 tysięcy złotych. Za dużo w stosunku do zainteresowania. Dlatego w głowie burmistrza Piotra Michalaka zrodził się pomysł, by wyremontować i wystawić do dyspozycji mieszkańców jednoślady rdzewiejące w garażu jako spadek po projekcie "nextbikowym". Inaczej niż w kilku miastach, gdzie wyprzedano sprzęt za grosze.
Co najważniejsze, rowery są darmowe, więc władze liczą na społeczną odpowiedzialność mieszkańców. Z tym w zeszłym roku bywało różnie - zdarzały się dewastacje lub przywłaszczenia poprzez trzymanie na posesji, albo zakładanie własnych blokad - ale per saldo eksperyment można uznać za udany. Serwisowaniem rowerów i odstawianiem do specjalnych stojaków zajmuje się szamotulskie Centrum Integracji Społecznej.
Malkontentom burmistrz przypomina, że są dwie opcje: albo w ogóle nie będzie miejskich rowerów, albo w takiej właśnie formie.