NA ANTENIE: CRADLE OF LOVE/BILLY IDOL
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Demonstracje, referenda - co się dzieje?

Publikacja: 17.02.2012 g.11:55  Aktualizacja: 17.02.2012 g.15:55
Poznań
Skąd w ostatnim czasie tyle społecznych protestów, demonstracji, wniosków o referenda i konsultacje? Nie ma wątpliwości, że gdyby nie powszechne demonstracje przeciwko ACTA, rząd by się nie ugiął i nie rozpoczął konsultacji, a premier nie wstrzymałby ratyfikacji umowy. Gdy ludzie wychodzą na ulicę i biorą sprawy w swoje ręce - to znaczy, że demokracja kuleje czy rośnie obywatelska świadomość?
Demonstracja No ACTA - Poznań - Szymon Mazur
/ Fot. Szymon Mazur

Spis treści:

    Wiek emerytalny, elektrownie atomowe, likwidacje szkół - Polacy mają w ostatnim czasie wiele powodów do narzekania na władze: lokalne i na szczeblu krajowym. Jak zwrócić uwagę rządzącym, że jesteśmy rozczarowani tym, co się dzieje? Czy protesty społeczne mają sens? Dlaczego w ostatnich tygodniach mamy do czynienia z rosnącą falą protestów społecznych? Nie tylko tych ogólnopolskich, ale tych lokalnych, którymi żyją miasta i gminy. Nie brakuje wniosków o referenda i konsultacje społeczne. Skąd bierze się to niezadowolenie?

    Nie ma wątpliwości, że gdyby nie powszechne protesty przeciwko ACTA, rząd nie rozpocząłby konsultacji i nie wstrzymał ratyfikacji podpisanej umowy. Co by się stało, gdyby do protestów nie doszło?

    ACTA i protesty uliczne to tylko jeden element. Właśnie rozpoczęła się na dobre batalia o przyszłe emerytury. Solidarność złożyła prawie 1,5 mln podpisów z wnioskiem o referendum ws. wieku emerytalnego. W gminach trwają konsultacje, spory i demonstracje w sprawach likwidacji szkół. Jaka jest przyczyna rosnącego - wręcz powszechnie - niezadowolenia?

    Czy takie zdarzenia oznaczają, że demokracja kuleje, czy może rośnie obywatelska świadomość? Ile warte są dyskusje i decyzje podejmowane pod naciskiem społecznym? Czy protesty odbywają się, bo władza przestała słyszeć "głos ludu"? Czy może właśnie teraz zacznie się liczyć z jego zdaniem? Specjalista od prawa międzynarodowego, prof. Jan Sandorski zwraca uwagę na globalny charakter ostatnich protestów. Przypomina też o długiej tradycji tzw. obywatelskiego nieposłuszeństwa. Może więc nie chodzi tylko o Polskę?

    Protesty uliczne to jedno, ale coraz częściej pojawia się słowo - referendum. Przykład - społeczne "nie" przeciwko elektrowni atomowej w Gąskach powiedzieli mieszkańcy gminy Mielno. Do urn poszło 57 procent uprawnionych. Czyli naprawdę dużo. Podobnie zjednoczyli się mieszkańcy wielkopolskiego Lipna, którym nie spodobał pomysł postawienia przy ich domach elektrowni wiatrowych. Wyniki referendów nie są wiążące. Trudno ich jednak nie brać pod uwagę.

    Być może dlatego taki jest opór rządu przed ogłoszeniem referendum w sprawie wieku emerytalnego. Bo rząd doskonale zna opinie społeczną w tej sprawie. Ale  związkowcy, walczący o o jego przeprowadzenie ostrzegają - nie będzie referendum, będą dalsze protesty. Czy wyniki referendów powinny być wiążące dla rządzących? Co oznaczają ostatnie protesty społeczne? Czy coś się w społeczeństwie zmieniło? Czy nastąpiło jakieś przebudzenie? Socjolog i poznański działacz społeczny Jarosław Urbański zwraca uwagę na złożoność powodów protestów. Uważa, że rządzący nie mogą już spać spokojnie po wygranych wyborach. Według ostatniego sondażu 70 procent badanych uważa, ze rząd pracuje źle i to jest spadek notowań o 7 procent w stosunku do wyniku ze stycznia. Czy rządzący nie doceniają siły protestów?

    Nie zawsze protesty się udają. Konsultacje społeczne popularne wśród samorządów, są prowadzone zwykle w wyniku niezadowolenia z jakiejś propozycji. Ale nie zawsze spełniają swoją rolę. Trudna jest umiejętność samego dyskutowania. Takie rozczarowanie przeżyli ostatnio mieszkańcy Konina.

    Protesty społeczne ogarniają nie tylko Polskę. Socjolog Jarosław Urbański nie widzi w tym nic dziwnego. Jego zdaniem nie oznacza to, że demokracja kuleje, a świadomość społeczna rośnie. - Nie należy przeciwstawiać tych pojęć - tłumaczy Jarosław Urbański. Każdy obywatel ma prawo do wolności - słowa, zgromadzeń, wyrażania swojej opinii - w fali protestów, niezadowolenia i rozczarowania - warto zawsze zadać sobie pytanie - co chcemy osiągnąć i jak rozmawiać, gdy po manifestacji na ulicy trzeba usiąść do stołu negocjacyjnego. I to myślenie dotyczy to obu stron.

    Zapraszamy do dyskusji na antenie i w internecie. Skąd tyle protestów społecznych? Co się stało?

    https://radiopoznan.fm/n/