Kobieta wzbiła się w powietrze dzięki wyciągarce. Po chwili koledzy poinformowali ją poprzez radiotelefon, że musi skorygować lot. Paralotniarka prawdopodobnie nie zdążyła zareagować, spadła na ziemię z wysokości około 5 metrów. Z relacji świadków wynika, że była przytomna i rozmawiała.
Jednak z powodu urazów zmarła po siedmiu godzinach od wypadku w szpitalu. Prokuratura z Leszna wszczęła w tej sprawie śledztwo. Biegli m.in muszą zbadać paralotnię i wyciągarkę. Leszczyńska prokuratura nadal prowadzi śledztwo w sprawie śmierci 32-letniego lotniarza, który zginął na leszczyńskim lotnisku w maju. Mężczyzna spadł z wysokości 10 m.