48-latka, do przychodni "Zdrowie" w Trzemesznie, przyprowadził 7 października jego siostrzeniec. Chociaż mężczyzna skarżył się na złe samopoczucie, nie został przyjęty, bo nie był ubezpieczony. Zasłabł i zmarł przed przychodnią. - Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną zgonu była niewydolność krążeniowo-oddechowa spowodowana przerostem mięśnia sercowego - poinformował szef gnieźnieńskiej prokuratury Piotr Gruszka. - To powoduje, że będziemy teraz sprawdzać, która z osób w przychodni mogła podjąć działania aby pacjenta uratować - wyjaśnia.
Prokuratura zwróci się do biegłych o opinię, czy pacjent mógłby przeżyć, gdyby otrzymał natychmiastową pomoc w przychodni. Uzyskanie takiej opinii może potrwać nawet do pół roku. Dopiero wówczas prokuratura podejmie decyzję o ewentualnych zarzutach.