Obwodnica Czarnkowa ma długą historię. Budowali ją już dwaj wykonawcy: polsko-hiszpańskie konsorcjum i pilski Pol-Dróg. Obydwie firmy nie były jednak w stanie wywiązać się z zadania w terminie i musiały opuścić plac budowy. Kierowcy jadący z Poznania nad morze mieli omijać Czarnków 6-kilometrową drogą już dwa lata temu, a ostatni termin zakończenia prac minął z końcem sierpnia. Kolejny to też koniec sierpnia, tyle że przyszłego roku. Budowę ma dokończyć Skanska, którą Wielkopolski Zarząd Dróg Wojewódzkich wybrał spośród siedmiu ofert, jakie wpłynęły na przetarg.
Najdroższa opiewała na prawie 79 milionów złotych, zwycięska - na 54 miliony. Szanse na dokończenie budowy w terminie tym razem są większe, bo w przetargu wprowadzono ostrzejsze kryteria dotyczące zdolności finansowej oferentów.
Budowa obwodnicy Czarnkowa musi zostać rozliczona do końca przyszłego roku. Jeżeli tak się nie stanie, przepadnie prawie 70 milionów złotych unijnego dofinansowania. W konsekwencji te pieniądze musiałby wyłożyć budżet województwa.
Wielkopolski Zarząd Dróg Wojewódzkich nie podpisał jeszcze umowy z nowym wykonawcą drogi. Będzie mógł to zrobić, jeżeli w najbliższych dniach nie wpłynie żaden protest.