NA ANTENIE: BREATHE (2022)/JULIAN LENNON
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Duże miasto może więcej?

Publikacja: 22.12.2011 g.11:50  Aktualizacja: 22.12.2011 g.12:24
Poznań
Jak się żyje małym gminom w cieniu wielkiego miasta? Czy duże miasto może narzucać małym gminom jak mają funkcjonować? Takie pytania pojawiają się, gdy pytamy o aglomerację poznańską. Od wielu lat mówi się o tym, że Poznań i sąsiadujące gminy powinny współdziałać ze sobą dla dobra mieszkańców. Wspólna powinna być komunikacja, sprzątanie śmieci, odprowadzanie ścieków, dostawy wody, szkoły, przedszkola i tak dalej. Ale współpraca idzie "jak po grudzie".
oczyszczalnia koziegłowy - Wojciech Chmielewski
/ Fot. Wojciech Chmielewski

Spis treści:

    Zadanie jest trudne. Mnóstwo spraw ciagle jest na papierze, a pojawia się coraz więcej konfliktów - o spalarnię, oczyszczalnię ścieków, o budowę dróg, o to, jakie autobusy mogą stawać na których przystankach i kto, ile ma płacić za wodę. O metropolii i aglomeracji wokół Poznania mówi sie już prawie 20 lat. Dobre sąsiedztwo Poznania i podmiejskich gmin ma sprawić, by wszystkim mieszkańcom żyło się wygodniej i taniej.

    Jak to osiągnąć? Chodzi o to, żeby np.mieszkaniec Mosiny, mógł w nieskomplikowany sposób dojechać do pracy i do teatru w Poznaniu, a na zakupy do Tarnowa Podgórnego. Aby poznanicy mogli przygotowaną drogą pojechać na rowerem na wycieczkę do Puszczy Zielonki i nad Jezioro Góreckie. A jeśli chcemy pojechac autobusem, to żeby tę trasę obsługiwał jeden przewoźnik, honorującym bilety obowiązujące w całej aglomeracji. Chodzi tez o to by wspólnie zarządzać dostawami wody, ściekami i gospodarką "śmieciową". I żeby koszty sprawiedliwie rozkładały się na wszystkich. W teorii wygląda to dobrze, ale na razie istnieje tylko strategia na papierze, są też oficjalne uściski rąk urzedników i realne konflikty między Poznaniem i gminami.

    15 maja 2007 roku w poznańskim Ratuszu podpisano porozumienie o utworzeniu Rady Aglomeracyjnej. W tym roku zastąpiono ją rejestracją Stowarzyszenia "Metropolia Poznań". Dyrektorem biura został były wojewoda, Maciej Musiał i on mówi o tym, co stowarzyszenie już osiągnęło.

    Do Stowarzyszenia Metropolia nie przystąpiła gmina Czerwonak. Tomasz Stellmaszyk, zastępca wójta Czerwonaka mówi o aglomeracji...i o tym, że Czerwonak nie podpisał dokumentów między innymi ze względu na pouniwersytecki budynek w Kozichgłowach, do którego Poznań chciał przeprowadzić tzw. trudnych lokatorów. Kłótnie i spory między Poznaniem, a Czerwonakiem toczą się także o Centralną Oczyszczalnie Ścieków. Wydobywające się z COŚ odory utrudniają życie mieszkańcom. Można się spodziewać, że nasili się spór  o spalarnię odpadów, którą Poznań chce wybudować na swoim terenie, ale wbrew opinii sąsiedniej gminy. Mimo wszystko prezydent Grobelny jest zadowolony z tego co dzieje się wokół spraw aglomeracji.

    Spór "idzie też o gminne autobusy, które nie mogą zatrzymywać się na przystankach w Poznaniu. Nie wspominając już o Tramperze, czyli zapowiadanej od kilkunastu lat wizji wspólnej komunikacji kolejowo-tramwajowej. Kolejny spór toczy się o ceny wody, bo gminy nie chcą już dyktatu Aquanetu. Miasto wypowiedziało sąsiednim gminom umowę.  Jeżeli nie uda się podpisać nowej, to w 2013 roku 9 gmin będzie musiało na własną rękę negocjować z Aquanetem taryfy. Przypomnijmy, że wójtowie i burmistrzowie oprotestowali podwyżki cen ze względu na ich duże zróżnicowanie. Najdroższa woda miałaby być woda w Mosinie, a najtańsza w Poznaniu. Co o tym sądzi prezydent Poznania?

    Największą porażką Stowarzyszenia "Metropolia Poznań" jest jednak bezużyteczna poza granicami Poznania PEKA (Poznańska Elektroniczna Karta Aglomeracyjna). Miała ona ułatwić życie mieszkańcom aglomeracji korzystającym z komunikacji publicznej. Miało być łatwo mieszakńcowi Swarzędza, Mosiny i Poznania - wszystkim tak samo. Działającej wszędzie karty nie ma, oddala się też perspektywa, że kiedyś będzie. W grudniu gminy odmówiły podpisania listu intencyjnego właśnie w sprawie PEKI. Mówi o mówi starosta poznański Jan Grabkowski.

    Do tego dochodzą tarcia miedzy Poznaniem a gminami sąsiednimi o inwestycje, które być może powinny być wspólne. Chodzi np. o wiadukty czy mosty leżące na granicy Poznania i sąsiednich gmin. Kto powinien finansować ich budowę i utrzymanie? Poznań nie zgadza się na zrzucanie kosztów inwestycji tylko na barki miasta. Na problem, podczas jednego z posiedzeń Komisji Gospodarki Komunalnej i Gospodarki Mieszkaniowej Rady Miasta Poznania, zwrócili uwagę radni Andrzej Bielerzewski i Michał Grześ.

    Problemem jest też budowanie wspólnej komunikacji - rozmowy są prowadzone, pierwsze kroki są stawiane, ale gminy nie chcą godzić się na to co narzuci im wielki Poznań.

    Dyrektora Stowarzyszenia Metropolia, Macieja Musiała Anna Skoczek zapytaliśmy czy radni powinni się bać międzygminnej współpracy. Jego zdaniem teraz, gdy wzajemnych obaw jest bardzo dużo, przede wszystkim trzeba rozmawiać.

    Co Państwo na to - czego od Poznania oczekują sąsiedzi a jakie korzyści z aglomeracji chcą mieć poznaniacy? Jak się żyje mieszkańcom małych gmin w cieniu wielkiego miasta? Czy duże miasto może narzucać małym gminom jak mają żyć?

    https://radiopoznan.fm/n/